Wyniki wyszukiwania dla zapytania „poleciały w kosmos

Krytycznym okiem o: „Poleciały w kosmos” Idy Linde

www_polecialywkosmosSubtelne, niepokojące, przesycone wieloznaczną symboliką i przejmująco opowiadające o ludzkich tęsknotach książki Idy Linde to prawdziwe literackie perełki. Po znakomitym zbiorze miniatur literackich „Jeśli o tobie zapomnę, stanę się kimś innym” otrzymujemy kolejną narrację szwedzkiej autorki w znakomitym przekładzie Justyny Czechowskiej. To ten niezwykły tandem – pisarki i tłumaczki – daje nam okazję do obcowania z literaturą inną, wyjątkową, w specyficzny sposób angażującą. Druga książka Linde to także rzecz, która skonstruowana została w taki sposób, że różnorodne opisy świata i jego przeżywania pogrążają nas w niepewności tego, co naprawdę ważne i nad czym należy pochylić się z większą uwagą. Będzie to zatem historia wielu interpretacji. Wspólna płaszczyzna czytelniczego porozumienia może nie być możliwa jak płaszczyzna porozumienia dwóch pokoleń, różnych wrażliwości, odmiennej odwagi do stawania się i decydowania o sobie. To książka zagadek, ale i odkrywania pewnych oczywistych prawd o ludzkiej naturze. W nieoczywistej formie oraz nieoczywistym języku.

„Poleciały w kosmos” to opowieść wielu doznań i przesłań. Podobnie jak pierwsza publikacja Idy Linde dotyka problemu śmiertelności i naszej wewnętrznej niezgody na nią. To ponownie rzecz o trudnych relacjach, bardzo intymnych i niezwykle złożonych. Książka, w której nakreślenie przestrzeni kosmosu może być jednocześnie symbolem wyzwolenia, jak i zagubienia. Linde opowiada o tym, że być razem w życiu to zawsze wybierać. O macierzyństwie przeżywanym na dwa różne sposoby i o dziecięcym pragnieniu akceptacji każdej inności, każdej oryginalnej formy wyrazu siebie.
(więcej…)

RDC – Książkowisko: „Poleciały w kosmos”


Justyna Czechowska – tłumaczka i krytyk literacka – mówiła w audycji o książce Idy Linde „Poleciały w kosmos”. 12.03.2016
Słuchaj >>> 

„POLECIAŁY W KOSMOS” – oficjalna premiera 4.03.2016

4.03.2016 godzina 19:00 Oficjalne spotkanie promujące najnowszą powieść IDY LINDE „Poleciły w kosmos” (LOKATOR 2016). Rozmowę z tłumaczką Justyną Czechowską poprowadził Michał Nogaś. Książka dostępna w sprzedaży na terenie całego kraju oraz na www.tylkodobreksiazki.pl >>>

„Poleciały w kosmos” z Trójkowym znakiem jakości!


– To książka Idy Linde, autorki, którą Państwo w zeszłym roku pokochali. Mówię to z pełną odpowiedzialnością – zapewniał w „Trójkowym znaku jakości” Michał Nogaś.

Dziennikarz odwoływał się do książki „Jeśli o Tobie zapomnę, stanę się kimś innym”, która ukazała się rok temu. Teraz szwedzka poetka i pisarka proponuje nam „Poleciały w kosmos” – opowieść o macierzyństwie, odpowiedzialności, potrzebie zakorzenienia i poszukiwaniu domu.

– Ida Linde tworzy piękne i przejmujące, niewesołe, ale bardzo mądre teksty – mówił Michał Nogaś i zachęcał do sięgnięcia po książkę. – Jestem przekonany, że odnajdą w niej Państwo więcej z siebie i swojego życia niż się może wydawać – dodał.

Z „Trójkowego znaku jakości” dowiadujemy się też, skąd enigmatyczny tytuł książki oraz poznajemy prawdę o tym, czy Wojciech Mann wybiera się w Kosmos…

Słuchaj >>>

Tytuł audycjiTrójkowy znak jakości  >>>
Prowadzą: 
Michał Nogaś,  Wojciech Mann

Poleciały w kosmos – IDA LINDE

IDA LINDE „Poleciały w kosmos”
tłumaczenie: Justyna Czechowska
ISBN:978-83-63056-29-2
LOKATOR, Kraków 26.02.2016
cena: 33 zł

www.tylkodobreksiazki.pl

Silja i Sontag poleciały w kosmos. Każda ze swojej rakiety, opowiadają historię o mamie Eleonore, matematyczce, wiecznie rozerwanej między miłością do różnych mężczyzn, miłością do pracy i miłością do córek. Życie sióstr naznaczone jest brakiem zakorzenienia. Dorosną w Cambridge, gdzie Eleonore wkrótce zostawi ich tatę, przeniosą się do Paryża i zamieszkają z Kleinem, którego Eleonore obdarzy wielkim uczuciem. W końcu trafią do Szwecji, do domu w stacji kolejowej, gdzie uczucie bycia w drodze nigdy ich nie opuści.

Gdzie jest mama, kiedy my jesteśmy w kosmosie? – zastanawiała się Silja.
Zawiaduje wieżą kontrolną, to do niej wysyłamy informację, zanim ona wyśle ją dalej. Dba o to, żebyśmy trzymały właściwy kurs, to ją powiadomimy, kiedy będziemy chciały wrócić do domu.
Czy to jest nasz dom?
Nie sądzę.

Jarosław Czechowicz – Krytycznym okiem – Mama Mordercy

mamamordercy_OKLADKA_480x195
Bardzo rzadko odnoszę się do oprawy graficznej omawianej książki, ale najnowsza powieść Idy Linde – w pewnym stopniu odmienna od pozostałych – doczekała się prawdziwego dzieła sztuki, albowiem jej okładka za pomocą czerni i czerwieni nie tylko trafnie symbolizuje problematykę powieści, lecz jest po prostu piękną rzeczą. I taką książkę chciałoby się mieć na półce. Artystyczna oprawa zapowiada także znakomitą treść. „Mama mordercy”, jak już zaznaczyłem, jest nieco inną powieścią szwedzkiej pisarki. Wyróżnia ją to, że ma bardzo linearną akcję, zawiera niewiele retrospekcji, a znana już z poprzednich dokonań Linde poetycka wieloznaczność nieco skrywa się tu w tle, bo to dość mroczna narracja zawierająca elementy powieści kryminalnej. Mrok oczywiście nie jest dosłowny i Linde jak zawsze potrafi obiekt swojego opisu doskonale zniuansować, niemniej przy lekturze tej książki częściej zadajemy sobie oczywiste pytania związane z rozwojem fabuły, niż wchodzimy w rejestr poetyckich metafor obrazujących kondycję emocjonalną przeżywającej dramat kobiety, która swą tożsamość oparła na przynależnościach. Tracąc jedną z nich, rozpaczliwie usiłuje znaleźć kolejną. „Mama mordercy” to doskonała historia o tym, że przynależymy do siebie tylko poprzez podobieństwa. Ale to także intrygująca fantazja o trudnym macierzyństwie odbiegająca od przesłania „Poleciały w kosmos” i obrazująca matczyny dramat w zupełnie innych kontekstach.

Henrietta swojemu chłopcu podporządkowała życie. Odrzuciła wszystkie jego przejawy i aktywności. Poza pracą, która daje utrzymanie. Ale bohaterka jest przede wszystkim projekcją marzeń o wspaniałym życiu syna, który niepostrzeżenie wymyka się jej troskliwości i przestaje być słodką istotą, której oddechy liczy się z czułością i dla której jest się gotowym do największych poświęceń. Poświęcić można także swoją potrzebę szczęścia i samozadowolenia. Bo Henrietta jest swoim chłopcem – to on nadaje kształt jej życiu i tylko dzięki niemu nie przygląda się narastającej samotności, która dopada ją wielopłaszczyznowo, tworząc klaustrofobiczną atmosferę życia wyłącznie dla kogoś, bez potrzeby kontaktu ze światem oraz innymi ludźmi.

czytaj całość >>>

images

Mama mordercy – Ida Linde

mamamordercy_OKLADKA_480x195
mamamordercy_OKLADKA_480x195Ida Linde
Mama mordercy
Przekład: Justyna Czechowska
Premiera: 16 maja 2019
Oprawa miękka, stron 190
ISBN: 978-83-63056-56-8
cena okładkowa: 36 zł koszyk

kupuj na: www.tylkodobreksiazki.pl

Henrietta żyje ze „swoim chłopcem”, bo do końca nie zdradzi, czy to jej syn, w dusznej
symbiozie. Dziecko dorasta, przygotowuje się do życia. Pewnego dnia do drzwi Henrietty ktoś puka. To policjanci, którzy zawiadamiają, że jej syn zamordował innego chłopca.
W jednej chwili życie całkowicie zmienia bieg.
 Mama kocha swojego chłopca, niezależnie od tego, co się stało. Odwiedza go w więzieniu, utrzymuje z nim kontakt, bo nie wie, co innego miałaby robić. Podczas jednego z widzeń uświadamia sobie, że jakaś inna kobieta jest tam równie często co ona. Ostrożnie, trochę na oślep kobiety szukają kontaktu ze sobą, z czasem razem wracają z więzienia do miasta i kontynuują rozmowy w kawiarniach i w restauracjach. Ale pewnego dnia pojawia się między nimi pytanie, które zachwieje tę równowagę – nic nie jest już oczywiste, ani to, co się wydarzyło, ani to, co wydarzy się w przyszłości. Nowa powieść Idy Linde to psychologiczne studium stanu wyjątkowego, opis niespodziewanej miłości i jej potwornych konsekwencji.

(więcej…)

Urszula Pieczek – Pochwała intymności – Miesięcznik ZNAK

29:1Czerwona koperta. W kopercie tekturowe pudełeczko niewielkich rozmiarów. W pudełeczku zawinięte w szary papier ostemplowany pieczątką pojedyncze kartki z delikatnego papieru. Na kartkach listy. Niewysłane, nie na sprzedaż.

29 niewysłanych listów to projekt przygotowany przez szwedzką pisarkę Idę Linde, tłumaczkę Justynę Cze­chowską oraz Pio Kalińskiego, założy­ciela wydawnictwa Lokator. To nie pierwsze przedsię­wzięcie tych trojga osób – od 2015 r. krakowska oficyna publikuje powieści Linde w przekładzie Czechowskiej (Jeśli o tobie zapomnę, stanę się kimś innym, Poleciały w kosmos, Na północ jedzie się, by umrzeć). Wszystkie cieszą się dużym zainteresowaniem. Szwedzki oryginał listów znacząco różni się w formie od wydania pol­skiego – choć łączy je niewielki nakład, w Szwecji listy zostały wydane jak zszyta (przypominająca książkę) broszura z wydrukami tekstów z ręcznie wykonanym tytułem na okładce. Historia powstania tego niezwy­kłego tomu jest zadziwiająco prosta – Linde postano­wiła przeczytać zapisane w kopiach roboczych maile, których z jakichś względów nie wysłała.Trudno nazywać 29 niewysłanych listów książką – to pięknie opakowany zbiór literackich miniatur Linde, wydanie limitowane, sygnowane numerem i podpisami autorki oraz tłumaczki.

29 niewysłanych listów to także projekt dzielenia się intymnością – trafił (za pośrednic­twem poczty bądź bezpośrednio) do rąk 101 osób ze świata kultury i literatury, przyjaciół, bliskich, sprzymierzeńców, których wybrała trójka – chyba można pokusić się o takie stwierdzenie – autorów.

Sprezento­wali upominek, który tworzy niezwykłą poetycką więź między nimi a czytającymi, obdarowanymi.

29:7Na 29 niewysłanych listów składają się wiersze prywatne i intymne, są to wspomnienia, rozrachunki, szczere wyznania skierowane do różnych osób, zapiski, utrwalone fragmenty zdań czy wypowiedzi. Nadaw­czyni jest matką, córką, przyjaciółką, kochanką, poetką, która powoli odkrywa swoje lęki, słabości, rozterki i naj­głębsze uczucia, schowane nawet przed sobą.

Motto 29 niewysłanych listów stanowi cytat z ame­rykańskiej pisarki Chris Kraus – „Every letter is a love letter”. Czy niewysłany list także jest listem miło­snym? Dlaczego nigdy nie został on wysłany? O czym świadczy zachowanie go dla siebie? Linde napisze: „Nie chciałam rozmawiać z tobą w inny sposób”. Okazuje się, że niewysłanie, pozostawienie tych przemyśleń, urwanych zdań, wyznań sobie może być jedynym spo­sobem na szczerą rozmowę, gestem sprawczym, (para­doksalnie) świadectwem odwagi i – bez wątpienia – gestem miłosnym. „Jesteś drugą połową mojej myśli”, „Kiedyś powiedziałaś, że mnie kochasz”, „Gdybym była młodsza, zakochałabym się w tobie”, „Tak naprawdę jestem ci winna wszystko”, „Mówisz, że mogłabyś poje­chać ze mną gdziekolwiek, ale że z pewnością znudzi­łoby ci się po czterech latach, a jednak chciałabyś mieć te cztery lata ze mną” – wyznaje nadawczyni niewysła­nego listu. Pozornie nieznaczące drobiazgi, wypowie­dziane mimochodem słowa, frazy zostają zapamiętane i uczą uważności – to na nich koncentruje się opowieść. Niewysłanie tych intymnych opowieści z jednej strony można uznać za akt braku odwagi, z drugiej jednak – to jeden z piękniejszych sposobów, by sprawdzić, jakie emocje rządzą nami w danej chwili.

29:8Po przeczytaniu tych listów-wierszy na długo pozostało ze mną pytanie: co zostało wysłane w zamian, o czym poetka napisała, o czym nie napisała? Do czego się przyznała, a które uczucia wyparła? Zdałam sobie jednak sprawę, że lepiej nie zadawać pytań, w końcu „Nigdy nie będziemy rozmawiać o tym, co minęło / Teraźniejszość to choroba”.

znak-logo

Ida Linde
29 niewysłanych listów
tłum. Justyna Czechowska,
Wydawnictwo Lokator, Kraków 2017

http://www.miesiecznik.znak.com.pl/pochwala-intymnosci/

Ilona Klimek – Zdjąć hełm? Miesięcznik ZNAK


www_polecialywkosmosPoleciały w kosmos
 to druga po Jeśli o tobie zapomnę, stanę się kimś innym pozycja szwedzkiej pisarki Idy Linde wydana przez Lokator, dzięki współpracy ze znakomitym duetem: tłumaczką Justyną Czechowską i ilustratorką Zosią Dzierżawską.

Linde znów wprowadza nas w sam środek przestrzeni bardzo intymnych relacji i emocji, o których mówi za pomocą niezwykle skondensowanej formy prozy poetyckiej. Tym razem zaprasza do kobiecego świata, opowiadając historię Eleonore i jej dwóch córek Sontag i Silji.

„Nigdy nie byłyśmy jednym” – tłumaczy Sontag swojej starszej siostrze Silji, na co ta odpowiada jej: „Byłyśmy w tej samej historii”. „Bycie w tej samej historii” oznacza u Linde nieustanne napięcie między bliskością a oddaleniem, konieczność ciągłego negocjowania swojego miejsca. Dla Eleonore wiąże się to z próbą pogodzenia kariery naukowej z trudną rolą, jaką okazuje się macierzyństwo. Natomiast dla jej córek łączy się z walką o względy i uznanie matki. Dziewczynki wychowują się w jednym domu, lecz dojrzewanie i wkraczanie w obcy świat wymusza symboliczne wejście do osobnych rakiet: konfrontację ze sobą podejmowaną z pewnego dystansu, ale ze świadomością, że są siostrami, nawet jeśli oznacza to bycie zupełnie różnymi.

Z opowieści Linde wybrzmiewa pytanie o to, jakie są granice naszej osobności. Jak daleko trzeba się posunąć, żeby wiedzieć, że w ogóle się tam było? Czy zdjęcie hełmu to akt odwagi, czy też naiwnego zachłyśnięcia się wolnością? Na te pytania nie ma właściwych odpowiedzi, polecieć w kosmos oznacza bowiem zawalczyć o siebie, pozwolić sobie być na własnych warunkach, absolutnie niesprowadzalnych do sytuacji innej osoby i relacji, jakie buduje ona z bliskimi.

znak-logo

Ida Linde
Poleciały w kosmos
tłum. Justyna Czechowska,
il. Zosia Dzierżawska,
Wydawnictwo Lokator, Kraków 2016, s. 154

Ida Linde – Na północ jedzie się by umrzeć – Małgorzata Walendowska

linda_okladka_450x210_REDwww
Dar Idy Linde do opowiadania o rzeczach najważniejszych w prosty a zarazem przejmujący sposób mogliśmy poznać, czytając dwie poprzednie książki tej szwedzkiej autorki.

Opowieści o dorastaniu, miłości, przywiązaniu i odchodzeniu zawarte zarówno w „Jeśli o tobie zapomnę, stanę się kimś innymi”, jak i w „Poleciały w kosmos” pokazały, jak bardzo wyjątkowy i poetycki jest język tej młodej pisarki. Ogromna w tym zasługa tłumaczki – Justyny Czechowskiej. Oba teksty ukazały ogromną wrażliwość oraz wiedzę o człowieku i jego duszy. Nie inaczej jest w przypadku nowej książki – „Na północ jedzie się, by umrzeć”. Tym razem Linde przygląda się światu, w którym mieszka zło. Pierwotnym instynktom, mrocznym zakamarkom człowieczej natury. Dziesięć zazębiających się opowiadań to misternie utkana historia rozpadu – związków, rodzin, świata. Para, która podróżuje po północnej Szwecji starym volvo, mordując napotkanych po drodze przypadkowych ludzi. Żona próżno oczekująca powrotu męża z pracy czy niedoszła samobójczyni, która ginie z rąk pary morderców. Wszyscy bohaterowie nowej książki Linde mierzą się ze swoimi złymi wyborami, są rozczarowani życiem i światem. Droga zaś, którą wybierają, prowadzi ich donikąd – wpędza ich ostatecznie w jeszcze większą samotność.

Szwedzka pisarka w swojej nowej książce stawia pytania zasadnicze – skąd w człowieku bierze się zło. Jak to się dzieje, że mając nieme przyzwolenie, potrafi zabić. Być może nowa książka Linde jest, jak chce wydawca – szwedzką odpowiedzią na album „Nebraska” Bruce’a Springsteena. Być może. Na pewno zaś jest mistrzowskim obrazem pogubionego i samotnego człowieka, który rzucony w bezdenną paszczę życia, traci nad nim złudzenie kontroli.

logo