Pierwiastek zwierzęcy i pierwiastek ludzki – Mirosław Skrzydło – BOOKLIPS

„Syn swojego ojca” to dzieło niebywale kompletne, mroczne, dziwne, frapujące, momentami ocierające się o dramat egzystencjalny i opowieść grozy. Nicolas Presl ponownie nie zawodzi, udowadniając, iż jest jednym z najlepszych i najbardziej oryginalnych współczesnych artystów komiksowych. Pierwiastek zwierzęcy i pierwiastek ludzki zostały tu sportretowane w sposób oszałamiający, dostarczając nam wyborną ucztę, do której często będziemy powracać. Nie ma wątpliwości – ryk zdesperowanego wybryku natury na długo zagości w naszych sercach.
Mirosław Skrzydło

czytaj całość >>> 

Jerzy Łanuszewski – Gildia.pl – Człek to, czy dzika bestia?

W komiksie Syn swojego ojca Nicolas Presl przedstawia historię o niedopasowaniu i potrzebie samookreślenia. Presl nie moralizuje ani nie daje łatwych odpowiedzi. Jak zwykle u tego autora, świat przedstawiony nie jest miejscem przyjaznym, ludzie tworzący to społeczeństwo prezentują szereg wad i słabości. Bohaterowie podejmują decyzje, które czytelnika mogą oburzyć, szokować – zwłaszcza po uświadomieniu sobie, że ich postawy nie są niczym niezwykłym, funkcjonują w naszej kulturze i rzadko spotykają się z mocniejszą krytyką.

Tak jak w jego poprzednich komiksach (FabrykaBoska kolonia) dominowało szaleństwo cywilizacji, tak tutaj przeplata się ono z pierwotną dzikością świata przyrody. Nie znajdzie się tutaj jasnego i często eksploatowanego rozgraniczenia: zła cywilizacja – dobra natura. Autor opowiada swoją historię, rozkładając akcenty po równo. Obie te siły prezentuje jako czynniki determinujące ludzkie zachowanie, nie oceniając, która z nich jest bardziej opresyjna dla człowieka. Bohater w finale podejmuje decyzję, deklaruje przynależność do jednej ze stron, jednak to interpretacji czytelnika pozostawia się kwestię, czy bohater wytrwa w swoim wyborze i czy będzie szczęśliwy.

(więcej…)

Syn swojego ojca – Katarzyna Krawczyk – Szuflada.net

Temat Obcego pojawia się we wszystkich dotychczas wydanych u nas komiksach Presla. W „Fabryce” byli Obcy wykluczeni przez totalitarną władzę ze społeczeństwa, w którym dotychczas żyli. Obcość została im przypisana, gdyż wymagała tego doraźna polityka. W „Boskiej kolonii” autor pokazuje zderzenie kultur i obyczajowości, przy czym przedstawiciele jednej z nich, kolonizatorzy, przemocą utrzymują władzę nad rdzennymi mieszkańcami. Mimo iż tubylcy od wieków zamieszkiwali daną ziemię, to oni są tymi Obcymi, gdyż to zawsze zwycięzcy nadają perspektywę i ton narracji, postrzegamy świat z ich punktu widzenia. „Syn swojego ojca” również porusza kwestię odmienności. Tym razem autor zagłębia się w świat Odmieńca.

Zanim czytelnik pozna głównego bohatera opowieści, śledzi okoliczności, które doprowadziły do jego narodzin. Odmieńców symbolizują niedźwiedzie, istoty o kształcie w ogólnym zarysie podobnym do człowieka. Żyją na obrzeżach cywilizacji. Mężczyzna z prowincji przez przypadek zabija dorosłego niedźwiedzia i wiedziony poczuciem winy postanawia się zaopiekować osieroconym w ten sposób niedźwiadkiem. Razem z żoną wychowują go, chociaż przybrany syn nie do końca wyrasta na cywilizowanego człowieka, nosi w sobie ślady dzikości przodków. Ten brak ucywilizowania daje o sobie znać, gdy ludzie z pobliskiego miasteczka zaczynają mu dokuczać, w wyniku czego jego przybrany ojciec ponosi konsekwencje, a niedźwiedź-syn znajduje pocieszenie w ramionach macochy.

Tak zostaje poczęty główny bohater, mieszaniec – w połowie człowiek cywilizowany, w połowie dziki. Jego inność widoczna jest na pierwszy rzut oka, gdyż ma on niedźwiedzią głowę. Jednak jego rodzice próbują go wychować w duchu cywilizacji, posyłają do szkół, gdzie dziecko świetnie sobie radzi. Niestety, sukcesy naukowe nie przekładają się na akceptację społeczną. Otoczenie wytyka Obcego palcami, dokucza mu lub wręcz poniża. Otwarcie daje do zrozumienia, że odmienność chłopca stanowi pretekst do nie traktowania go poważnie. Pół-człowiek, pół-niedźwiedź długo stara się dopasować do świata, który wcale nie oczekuje od niego dostosowania się, gdyż i tak nie zamierza go zaakceptować. Tylko nieliczne jednostki, na przykład dziewczyna głównego bohatera, traktują go jak równego sobie.

(więcej…)

Autobusem przez wyobraźnię – Gosia Walendowska – Xiegarnia.pl

„Mój piękny autobus” to hymn na cześć niczym nieskrępowanej wyobraźni jako źródła niesamowitych przygód i doświadczeń. Tylko od nas samych zależy, czy wsiądziemy do prowadzonego przez Jacques’a Joueta pojazdu.

Rzecz cała zaczyna się dziwnie – narrator-autor dywaguje na temat znaczenia tego, co znajduje się na okładce trzymanej przez nas książki. Tytułowy piękny autobus należy właśnie do niego. Pojazdem kieruje Basile, uosobienie przeciętności – zwyczajne imię, zwyczajna rodzina, zwyczajny domek w odległej wiosce, dwadzieścia pięć lat w zawodzie. Prowadzi maszynę, którą podróżuje ze wschodu na zachód Francji. Jest punktualny, sumienny, odpowiedzialny. Nie lubi brawury na drodze. Ma tylko jedną wadę, o ile można tak to nazwać – ciągle milczy. Nie odzywa się do nikogo, nie rozmawia nawet ze swoją piękną żoną Odile, która dołącza do podróżnych na pewnym odcinku trasy, od razu wzbudzając zainteresowanie narratora. Autor-narrator także jest pasażerem autobusu Basile’a. Na jednym z kolejnych przystanków do już obecnych dołącza Hans Martin – młody mężczyzna z wielkim plecakiem, pół-Niemiec, pół-Francuz. Od tego momentu zaczynają się dziać różne dziwne, zagadkowe rzeczy. Bohaterowie przemierzają kraje i kontynenty. Uczestniczą w nieprawdopodobnych zdarzeniach. Ostatecznie jednak podróż kończy się w miejscu, w którym się zaczęła. Gdzieś po drodze znikają kolejne postaci. Basile kończy drogę w towarzystwie samego narratora.
(więcej…)

Georges Perec i praca żałoby – Paweł Jasnowski – Pamiętnik Literacki

Georges Perec urodził się w Paryżu w marcu 1936 i pierwsze lata swojego życia spędził w XX dzielnicy przy ulicy Vilin, gdzie pod numerem 24 mieścił się mały salon fryzjerski jego matki, Cécile (Cyrli) Perec, a pod numerem 1 dom dziadków Szulewiczów, którzy, podobnie jak Perecowie – rodzina André (Icka), ojca przyszłego pisarza – osiedlili się w Paryżu w latach międzywojennych. Choć wczesne dzieciństwo upływało w cieniu trosk o przyszłość, niepewności i zmartwień, to dla samego Pereca było bez wątpienia okresem prawdziwego szczęścia. Jednym z niewielu wspomnień, które z tego czasu zachował i utrwalił w powieści W ou le souvenir d’enfance, jest scena w rodzinnym salonie. Georges ma wtedy trzy lata, siedzi na podłodze, pośród rozrzuconych wokół żydowskich gazet. Otaczają go najbliżsi, śledzący uważnie jego ruchy; ostatni raz, być może, zaznaje wtedy opieki, ciepła i miłości. Po chwili wszyscy uśmiechają się szeroko: chłopiec zakreśla pierwszą w życiu literę alfabetu hebrajskiego.
(…)
W niedługi czas później ów „niezwyciężony”, ochronny mur, jakim otaczali małego Georges’a rodzice, przejęci wnukiem dziadkowie i krewni, pęknie i runie, zostawiając wyrwę, pustkę i dziurę, zapisaną zresztą – jak zauważał sam Perec – już w biblijnym źródłosłowie jego nazwiska: פרצ , którego hebrajski „szoresz” (korzeń) to właśnie: ‛dziura’, francuskie „le trou” (słowo wielokrotnie powracające w dziele Pereca). W dniu zawieszenia broni, w lipcu 1940, ojciec przyszłego autora W oule souvenir d’enfance zostaje przypadkowo postrzelony w brzuch na froncie w Nogent-sur-Seine. Szpital pęka w szwach. Icek, André Perec „ginie śmiercią niedorzeczną i powolną” (W 48). Mama natomiast – pisze Perec –

została zatrzymana w czasie łapanki ze swoją siostrą, moją ciocią. Została internowana [w obozie
przejściowym] w Drancy 23 stycznia 1943, a następnie, 11 lutego, wysłana do Auschwitz.
Przed śmiercią wróciła do kraju swojego urodzenia. Umarła, nie rozumiejąc. [W 53]

To właśnie wtedy formuje się podstawowe w życiu Pereca doświadczenie pustki; śmierć rodziców, śmierć matki odbiera mu trwałą pozycję w świecie, jest czymś, co „wyrzuca go z siodła”, pozbawia punktu zaczepienia, jest czymś obezwładniającym, piekącą raną, która będzie dawać o sobie znać przez całe życie.

Fragment artykułu: Georges Perec i praca żałoby, „Pamiętnik Literacki”, 4/2013, s. 115-134

Pamiętam że – Jerzy Górzański – Kwartalnik literacki Wyspa

Wydawnictwo Lokator wypuściło niedawno na rynek Pamiętam że Georges’a Pereca. Znanego u nas z takich książek, jak Życie instrukcja obsługi (rewelacja!), Gabinet kolekcjonera,Urodziłem się. EsejeCzłowiek, który śpi.

Perec żył krotko – 46 lat. Urodzony w 1936 roku. Mniej więcej moje pokolenie – dwa lata ode mnie starszy. Dlaczego to takie ważne? Ano dlatego, iż Pamiętam że – przynajmniej dla mnie – ma charakter autobiograficzny, wspomnieniowy. Autorem przekładu i przypisów, rzetelnych i istotnych, jest Krzysztof Zabłocki.

Zapiski Pereca dotyczą lat 50. XX wieku, ale nie tylko – również lat 30., czy 40., a nawet 70. Polecam Pamiętam że czytelnikom z pokolenia Pereca (no i z mojego przy okazji), chociaż urodzeni wcześniej czy później też zapewne znajdą się pod wrażeniem tej niezwykłej książki.

Moje korzyści są bezmierne. Odnajduję w Pamiętam że fakty, nazwiska, rzeczy, nazwy, atmosferę, swoisty „klimat słów” – jakiś delikatny powiew nostalgii. Podczas lektury czułem się jak paryski wędrowiec – pieton. Byłem nim w latach 70. ubiegłego wieku i pod koniec lat 90. I teraz (2013) podążam szlakiem paryskich objawień Pereca.\

(więcej…)

Paweł Jasnowski – Podzwyczajność – Magazyn ZNAK

Pamiętam że, które ukazało się w „Serii Potencjalnej” (jako tom V), stanowi kolejną przetłumaczoną na język polski odsłonę twórczości Georges’a Pereca. Oryginalność i niesłychana wszechstronność tego pisarza objawiła się dotąd polskiemu czytelnikowi głównie za sprawą głośnego Życia instrukcji obsługi czy cyklu szkiców pt. Urodziłem się.


Gestem założycielskim Pamiętam że jest odwrócenie się od tego, co niezwykłe i zwrócenie ku temu, co codzienne i pospolite, zwyczajne i oczywiste; tak jak we wcześniejszym Tentative d’épuisement d’un lieu parisien (1975), gdzie zamysłem było właśnie opisanie „całej reszty: tego, czego na ogół nie odnotowujemy, czego nie zauważamy, co nie wydaje się ważne”. Pamiętam że jest próbą wydobycia podzwyczajności, rzeczy wspólnych z niebytu, do którego zostały zepchnięte, nadania im mowy – „aby wreszcie wyraziły to, co jest i czym jesteśmy”. Perec pamięta m.in.: żółty chleb z pierwszego okresu po wojnie, marki papierosów High Life i Naja, nieistniejące pisma literackie, czasy, kiedy modne były czarne koszule. Pisząc, zaczyna od własnej historii, od siebie, ale wychodzi naprzeciw innym, tworząc ostatecznie sieć wspomnień, które równie dobrze mogłyby należeć do kogoś innego, w których doskonale może odnaleźć się całe pokolenie.
Zwrócenie się ku zwyczajności, jak każdy perekowski gest, jak całe jego pisanie, jest tyleż zaskakujące i intrygujące, co uzasadnione i konieczne: stanowi bowiem zawsze próbę przekroczenia pustki i traumy (wywołanej utratą rodziców i wykorzenieniem), znalezienia punktu odniesienia we wspomnieniu, we wspólnej pamięci i w tym, co pamięć tę i wspomnienie wyraża − w języku i słowach.

Georges Perec 
Pamiętam że
tłum. Krzysztof Zabłocki
Lokator, Kraków 2013, s. 143

ZNAK > Paweł Jasnowski > Podzwyczajność

 

Magazyn Literacki. KSIĄŻKI – Janusz Drzewucki – Księga niepokoju…

Ciągle w Polsce słabo znany Fernando Pessoa (1888-1935) to najważniejsza postać w historii literatury portugalskiej XX wieku. Za życia opublikował niewiele, tyle co nic. Pisał, jak to się mówi, do szuflady, dosłownie zaś – do kufra. Wymyślał poetów, wymyślał im nazwiska, biografie, pisał w ich imieniu wiersze. Trzy najważniejsze spośród tych nazwisk widnieją nawet na jego grobie w klasztorze hieronimitów w Belem, dzielnicy Lizbony: Alberto Caeiro, Álvaro de Campos, Ricardo Reis. Bernardo Soares to czwarty z tzw. heteronimów Pessoi. Przy okazji, wokół jego postaci i wokół jego twórczości osnuty jest jeden z wątków filmu Wima Wendersa „Lisbon Story” z muzyką grupy Madredeus. Pojawia się wielokrotnie w powieściach noblisty José Saramago oraz w prozie niedoszłego noblisty Antonia Tabucchiego.
(więcej…)

Ludzie czytają komiksy zbyt szybko – S.Frąckiewicz – Lubimyczytać.pl


Z Nicolasem Preslem, jednym z najciekawszych francuskich twórców komiksów niemych (czyli pozbawionych słów), rozmawiamy o miłości do Turcji, życiu w Bułgarii oraz o fascynacji sztuką renesansu i przekładaniu jej na historie obrazkowe.

Komiksy Nicolasa Presla pojawiły się w Polsce w tym roku. W kwietniu ukazała się Fabryka – metaforyczna historia o totalitaryzmie, w październiku – Boska Kolonia, czyli rzecz o spotkaniu kultury europejskiej i chrześcijaństwa z inną cywilizacją. W styczniu 2014 roku pojawi się także „Syn swojego ojca” – pierwszy pełnometrażowy komiks Presla. W 2013 jego nieopublikowany w Polsce album „Heureux qui comme” był nominowany do prestiżowej nagrody Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Angoulême. W październiku tego roku Presl odwiedził Kraków w ramach Festiwalu Conrada.

Sebastian Frąckiewicz: Zanim na dobre zająłeś się komiksem, pracowałeś jako kamieniarz. Jak Twoje kamieniarskie doświadczenie wpłynęło na twórczość komiksową?
Nicolas Presl: Sama manualna praca kamieniarska nie miała na nią wpływu. Raczej to, z czego musiałem się podciągnąć, żeby kamieniarstwem się zajmować. Mam na myśli całą wiedzę z kultury antycznej, klasycznej, a potem średniowiecznej i renesansowej.
(więcej…)

Ula Jankowska – FUTUpapier#12 – Notatki na marginesach

Podobno wszystko, co tworzymy, to notatki na marginesie pewnej historii, która jest nie do odtworzenia. Notatka ta jest tylko jej odbiciem, znakiem, cieniem, nie prowadzi wprost do niej, ale do wielu jej potencjalnych postaci.

Jeśli wierzyć Pessoi, autorowi „Księgi niepokoju”, notatki są prawdziwsze niż tekst, na który wskazują. Jeśli wierzyć słowom Grzegorza Jankowicza, autora wstępu do „Notatek na marginesach ‘Księgi niepokoju’”, obrazy Pio Kalińskiego do tekstu Pessoi są tylko w pewnym stopniu jego przepisaniem. PIO nadaje swoim notatkom formę graficzną. Książka, którą mamy w rękach, to zbiór grafik inspirowanych powieścią labiryntem lizbońskiego autora.

Jeśli wierzyć Jorge Luisowi Borgesowi, na którego zresztą powołuje się Jankowicz, nawet dokładne przepisanie tekstu (o ile w naszych rozważaniach jest ono możliwe) wprowadza go w nowy kontekst, sytuuje go gdzie indziej, bo odnosi go do wszystkich istniejących tekstów, również do pierwowzoru, i czyni z niego w ten sposób tekst nowy. Technika przepisywania, którą stosuje Pierre Menard z opowiadania Borgesa, jest nową jakością, choć starym (tym samym) tekstem.

Jeśli wierzyć PIO i jego lekturze „Księgi niepokoju” Pessoi, Pessoa boryka się z samotnością, melancholią, brakiem, niespełnieniem, spod których przeziera czasem nadzieja, że ten bezlitosny chaos jest do okiełznania przynajmniej w jakimś stopniu.

Jeśli wierzyć w cokolwiek, to w tekst. Również w ten rozumiany jako grafika.

Notatki na marginesach ‘Księgi niepokoju spisanej przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie, PIO Kaliński, Lokator 2013