JĄDRO CIEMNOŚCI – POWIEŚĆ GRAFICZNA

conrad_pic

okladka_jadro_ciemnosci_wwwJądro ciemności – powieść graficzna
na podstawie powieści: Josepha Conrada
adaptacja tekstu: David Zane Mairowitz
tłumaczenie: Magda Heydel
ilustracje: Catherine Anyago
Wydawnictwo LOKATOR 2017
Premiera: CONRAD FESTIVAL 2017
ISBN: 9788363056452

Conrad wyruszył do Afryki w maju 1890 roku. Wcześniej długo starał się o nominację kapitańską, która pozwoliłaby mu stanąć za sterami parostatku podróżującego po rzece Kongo (celem wyprawy miało być zbadanie jednego z jej dopływów). Ostatecznie udało mu się odbyć jedynie rejs próbny z Kinszasy do Wodospadów Stanleya, skąd jego okręt zabrał agenta Georgesa Antoine’a Kleina (zajmującego się pozyskiwaniem kości słoniowej pracownika Towarzystwa Górnego Konga, który poważnie zachorował). Po powrocie do Kinszasy Conrad czekał na decyzję w sprawie przydzielenia mu właściwej misji, ale konflikt z kierownikiem ekspedycji uniemożliwił udział w kolejnej podróży. Rozczarowany i chory (zapadł na dyzenterię, która na trwałe osłabiła jego zdrowie) postanowił wrócić do Europy, by osiem lat później opisać swoje doświadczenia w noweli zatytułowanej „Jądro ciemności”.

Spośród wszystkich – licznych – dzieł Conrada właśnie to okazało się jego opus magnum. Jednych fascynowało i stymulowało, drugich przerażało i odstręczało. Wywoływało skrajne reakcje: raz chwalone za przenikliwość w ukazywaniu źródeł i natury zła, innym razem nazywane mimowolnym nośnikiem rasizmu i imperialistycznej ideologii. Wydaje się, że spór o „Jądro ciemności” będzie trwał tak długo, jak długo opisane przez Conrada wydarzenia będą się rymowały z doświadczeniami człowieka płynnej nowoczesności, który mimo rozpaczliwych prób, nie jest w stanie zneutralizować destrukcyjnych impulsów zasilających jego cywilizacyjne projekty.

(więcej…)

POEZJA PIONOWA Roberto Juarroz

POEZJE PIONOWE_okladka_www
POEZJE PIONOWE_okladka_front_wwwPOEZJA PIONOWA

Roberto Juarroz
tłum. Marta Eloy Cichocka
premiera: XI. 2017
128 stron, oprawa miękka,

„Najlepsze, co poeta może powiedzieć, jest w jego poezji.” Roberto Juarroz tworzył poezję „pionową”, po prostu. Pisał bez przerwy, notował swoje utwory z góry na dół na niezliczonych karteluszkach, od których puchły jego kieszenie i teczki z materiałami na kolejne tomiki. Ale próżno doszukiwać się na przestrzeni lat jakiejkolwiek ewolucji w tym pisaniu. Zresztą, kolejne wydania Poezji pionowej nie prezentują wierszy w porządku chronologicznym, zgodnie z latami powstawania: przeciwnie, każdy tomik jest pewną kompozycją autorską, na którą składają się utwory stare i nowe. Tym bardziej niezwykła jest głęboka jednorodność właściwa całej twórczości Juarroza.

Do rąk czytelników polskich trafia tom POEZJI PIONOWYCH w wyborze i w tłumaczeniu Marty Eloy Cichockiej. Ten subiektywny wybór obejmuje utwory ze wszystkich tomików Poezji pionowej z zachowaniem ich oryginalnej numeracji.

[…] Już dawno nie czytałem wierszy, które by mnie do tego stopnia zmęczyły i zachwyciły, co Pańskie, i tak to Panu mówię w biegu i już nie czytając po raz drugi, bo na koniec człowiek głupieje i zaczyna się bać tylu wielkich słów. Ale czuję, że mi Pan uwierzy i że już jesteśmy przyjaciółmi.
Julio Cortázar

Roberto Juarroz – Argentyńczyk, z wykształcenia bibliotekarz, z zamiłowania – myśliciel, z głębokiej wewnętrznej potrzeby – poeta. Człowiek niezwykle świadomy i bardzo konsekwentny w swoich życiowych wyborach, zdecydowany wróg polityki i… literatury, przeciwnik angażowania się poetów w sprawy nie związane z poezją. Pozostawił po sobie kilkanaście tomików „poezji pionowej”, kilkaset „okruchów pionowych”, trzy wypowiedzi programowe – oraz nadzieję na uwolnienie poezji z bagażu gadulstwa i ciężaru ornamentyki.

 

 

Marcel Bénabou „Dlaczego nie napisałem żadnej z moich książek”

benabou_okladka_195x460_calosc
benabou_okladka_195x460_frontMarcel Bénabou

„Dlaczego nie napisałem
żadnej z moich książek”
tłumaczenie: Krzysztof Zabłocki
Premiera: XI. 2017
Wydawnictwo LOKATOR
Tom XI serii Potencjalnej

stron 180, oprawa miękka

Pourquoi je n’ai écrit aucun de mes livres to opublikowana w 1986 roku pierwsza „literacka” książka Marcela Bénabou – o niemożności napisania pierwszej książki… Tytułem nawiązująca do Comment j’ai écrit certains de mes livres (Jak napisałem niektóre z moich książek), słynnego utworu Raymonda Roussela, idola surrealistów i twórców nouveau roman, jest przewrotną analizą pisarskiej blokady, a zarazem historią przygody miłosnej z kulturą i literaturą Francji, pełną literackich i osobistych odniesień, oraz z książką „jako taką”, swoistym magicznym bytem. A także odbiciem jego osobniczych skłonności do porządkowania i klasyfikowania. Więc nawet jeśli Bénabou nie napisał „żadnej ze swoich książek”, to napisał przynajmniej tę oto, która blokadę jednak przełamała…

„Dlaczego nie napisałem żadnej z moich książek” przełożono na język niemiecki, włoski, hiszpański i angielski, a ostatnio na szwedzki i portugalski.

Marcel Bénabou (ur.1939 w Maroku), wywodzący się ze starego rodu żydowskiego o tradycjach rabinackich, przeniósł się w 1956 roku do Paryża, gdzie ukończył École normale supérieure i przez wiele lat był profesorem historii starożytnej na uniwersytecie Paris VII – Denis DiderotJednocześnie związał się z głośną eksperymentalną grupą literacką OULIPO („pracownią literatury potencjalnej”), pełniąc od lat funkcje sekretarza tymczasowo definitywnego i sekretarza definitywnie tymczasowego. Współredagował dwie antologie literatury „oulipijskiej”, a w 1986 roku opublikował Pourquoi je n’ai écrit aucun de mes livres – książkę o niemożności napisania swojej pierwszej książki. Po przełamaniu pisarskiej blokady powstały Jette ce livre avant qu’il soit trop tard (1992, Rzuć tę książkę, nim będzie za późno) i autobiograficzna Jacob, Ménahem et Mimoun. Une épopée familiale (1995). Bénabou był bliskim przyjacielem zmarłego przedwcześnie Georges’a Pereca (1936-1982), z którym współpracował w ramach OULIPO.

Marzyłem o książce, w której wszystko można by odbierać w sensie najprostszym, najbardziej oczywistym. Była to nostalgia za literaturą w postaci dziewiczej, wciąż naznaczonej niewinnością, naiwną prostotą. Literaturą potrafiącą mi przywrócić, i to w całości, owo poczucie harmonijnej jedności ze światem, które przenikało mnie w pewnych momentach dzieciństwa (te niezmiennie słoneczne sobotnie poranki, gdy tą samą zawsze drogą szliśmy do synagogi, czy wieczory podczas ważnych świąt, kiedy stojąc po prawicy ojca śpiewałem wraz z nim modlitwy). Nostalgia za książką, której struktura – dzięki swej prostocie – nie miałaby skłonności do ciągu szkatułek; której by zakazano jakiejkolwiek gry luster i na darmo by szukała najmniejszej choćby powierzchni, w której cokolwiek mogłoby się odbić; jednym słowem książką, która nie szukałaby łatwych efektów autotematycznych, intertekstualnych czy spekulatywnych gierek.
(fragment)