Mateusz Pakuła „Chaos pierwszego poziomu”

Chaos_okladka
Chaos_okladka_frontMateusz Pakuła
„Chaos pierwszego poziomu”
ISBN: 978-83-63056-63-6
str.170 oprawa miękka
PREMIERA: 7.12.2019 LOKATOR

Pakuła jest rozkochany w nonsensie, w galopującej i tańczącej bzdurze, pisze z rzadką niefrasobliwością i niebywałą bezczelnością (wobec autorytetu nauki, instytucji literatury i teatru, czytelniczych przyzwyczajeń). Gdyby wziął na warsztat teorię Wielkiego Wybuchu, zapewne na scenę wpadłby Big Bang w jakimś cudacznym stroju, żeby zaśpiewać piosenkę w rodzaju: „Jestem Wybuch, Wielki Wybuch, Wy… Wy… Buch… Buch…” (albo coś w ten deseń, tyle że po angielsku). Takie personifikowanie (i infantylizowanie!) abstrakcji to świetny chwyt teatralny, o czym Pakuła, jako dramaturg i reżyser o świetnym wyczuciu scenicznym, wie doskonale; to zawsze działa i widzowie – co poświadczam na podstawie obserwacji uczestniczącej – pękają ze śmiechu. Ale upieram się przy swojej tezie: nie o śmiech, a w każdym razie nie tylko o śmiech tu chodzi. 

Nauka stawia pytania i szuka na nie odpowiedzi, kwestionując odziedziczone sposoby myślenia, rozbierając gotowe światoobrazy. W dramatach Pakuły ukazuje nam się w całej swojej dynamice, na którą składają się ciekawość i pasja badawcza, błądzenie pośród sprzecznych hipotez, odkrycie i sformułowanie teorii, dalsze życie tej teorii, która podlega rozmaitym przekształceniom, a niekiedy jej obalenie. Ale, co szalenie istotne, w grę wchodzi równoległe rozjaśnianie i zaciemnianie, rozwiewanie tajemnic i tworzenie nowych. Nauka przypomina bowiem okrąg; w miarę jak powiększa się jego powierzchnia, czyli obszar wiedzy pewnej, rośnie również jego obwód – cienka linia, która oddziela od nieznanego i niepojętego. Stąd paradoks: pomnażanie wiedzy jest też produkowaniem niewiedzy, czyli im więcej wiemy, tym więcej nie wiemy. Dotyczy to tyleż kosmosu i praw ewolucji, co naszych ciał i mózgów.
(z posłowia Jerzego Franczaka) 

ZAPOWIEDZI | , , , |