Archiwa tagu: Franczak

Tygodnik Powszechny, Teatr I, Jerzy Franczak

Georges Perec,
Teatr I
tłum. Jacek Olczyk
Kraków 2010
t. I serii POTENCJALNEJ

 

„Teatr I” to przekład tomu, który – jak sugeruje autorska numeracja – miał stanowić część teatralnego projektu. Niestety, Perec zmarł wkrótce po publikacji tego tomu. „Podwyżka” i „Schowek Parmentier” są efektem fascynacji „sztukami radiofonicznymi”, specyficznym medium, uwydatniającym dźwiękowy aspekt słowa. Perec nie byłby sobą, gdyby swoim tekstom nie narzucił jakichś oryginalnych, jednorazowych rygorów (fr. contraintes), tak jak czynili to wszyscy członkowie grupy OuLiPo (Pracownia Literatury Potencjalnej). Dobrowolne przyjmowanie wymyślonych przymusów stanowiło dla niego sposób na przeciwstawianie się przymusom zewnętrznym: determinacjom społecznym i psychologicznym oraz językowym automatyzmom.
„Podwyżka” pierwotnie miała postać długiego monologowego zdania, ostatecznie Perec rozpisał tę wypowiedź na sześć głosów. Nie przemawiają jednak żywe postacie lecz funkcje logiczne (propozycja, alternatywa, hipoteza pozytywna, hipoteza negatywna, wybór, wniosek). To sztuka bez bohatera i bez klasycznie pojętej fabuły: bezosobowe instancje przedstawiają partyturę możliwych zachowań, z czasem nawet zaczynają się ze sobą kłócić, co przydaje całej tej kombinatoryce humorystycznego rysu. W pewnym sensie to widz staje się bohaterem – czyli urzędnikiem, walczącym z bezduszną biurokracją. Taki jest bowiem temat sztuki, a precyzuje go podtytuł: „Jak, bez względu na warunki sanitarne, psychologiczne, klimatyczne, ekonomiczne i inne, uzyskać jak największe szanse, zwracając się do kierownika działu o podwyższenie płacy”. Bezimienny bohater staje wobec bezdusznej machiny, toczy bój o podwyżkę, która bez wątpienia mu się należy, ale zamiast niej dostaje jedynie honorowy medal. Potężne przedsiębiorstwo, którym rządzi enigmatyczny regulamin, nabiera dość złowieszczego wydźwięku i ciąży w stronie kafkowskiej paraboli. Równocześnie powagę tej ponurej, fatalistycznej wizji rozsadza od środka nieodparty komizm samej procedury wadzenia się propozycji, hipotez i alternatyw. 

(więcej…)

Bajeczki z brakiem w tle. Olga Szmidt

Jerzy Franczak
PIOtr Kaliński
Pacynki
Kraków 2010

 

W bajkowych utworach Jerzego Franczaka i w pochodzących z nie innej konwencji obrazkach PIOtra Kalińskiego niemal wszystkie postaci (czy pacynki to na pewno postaci?) cierpią na rozmaite braki. Mamy tu długonosego króla bez rączek, piękną królewnę, która straciła głowę czy ślepego mesjasza bez nóżek. Mamy też karkołomny język, urzekające grafiki i władzę, jaką dają nam autorzy. Pacynka to bowiem utwór, jak czytamy w fingowanej definicji ze Słownika terminów literackich, nakładany na palec przez czytelnika.  

Lewa dłoń PIO i prawa Franczaka nakreśliły dwanaście unikalnych utworów i tyleż samo grafik. Główny pomysł tego projektu to – zadziwiająco udana – próba połączenia twórczości wizualnej z bajkową konwencją tekstu. Co wydaje się jeszcze bardziej ryzykowne – książeczka ta nie jest skierowana w dodatku do dzieci (choć może odwołujących się do takich pierwiastków, by tak patetycznie i staromodnie rzec, w duszy czytelnika). Franczak tekstem, PIO grafikami pozbawiają swoje pacynki części ciała, zmysłów, stale przypisanych cech czy wreszcie złudzeń. Nie są to jednak mikro-makabreski. Już w tytułach dzieje się coś dziwnego. Rzućmy okiem: O małym zajączku, któremu odpadło uszko podczas ucieczki, O pięknej królewnie, która straciła głowę, O bardzo złym kotku z wielka dziurą w brzuszku. Dysonanse, zgrzyty i niejasne niezgodności, jakie powstają, gdy słyszymy na przykład o bardzo złym kotku, to stały efekt towarzyszący lekturze Pacynek. Widzimy tu bowiem zdeformowanych bohaterów dziecięcych bajek, którym przydarzają się rzeczy co najmniej dziwne. Książeczka ta nie oferuje kilkunastu sympatycznych historyjek, fragmentów czy urywków większych całości. To raczej pełne, choć tak małe (stosunkowo trudno oprzeć się, mimo standardowej powściągliwości w tej kwestii, pokusie ciągłego zdrabniania) niby-portreciki, w których równie niewielkie opowiadania mają objaśnić sytuację, wygląd albo dysfunkcję pacynki. Nie jest jednak tak, że teksty Franczaka funkcjonują rozłącznie, choć równolegle z grafikami PIO, stanowiąc swoiste „dwa w jednym”. Są to dwie „płaszczyzny”, które są od siebie ściśle uzależnione, wzajem się komentujące, dostarczające czytelnikowi uciech w dwójnasób.
(więcej…)