Archiwa tagu: Georges Perec

W albo wspomnienie z dzieciństwa – Georges Perec

OriginalPhoto-596639891.630081

Georges Perec
W albo wspomnienie z dzieciństwa
tłum. Wawrzyniec Brzozowski
Kraków 2014
t. VII serii POTENCJALNEJ

cena promocyjna: tylkodobreksiazki.pl
 

Na pierwszy rzut oka wątki narracyjne, z których składa się książka, nie mają z sobą nic wspólnego — tymczasem okazują się splecione w nierozerwalną całość.

O genezie jej powstania wspomina krótko sam Perec w rozdziale drugim. Ale co łączy obiecujący początek powieści przygodowej o człowieku, który przywłaszczył sobie cudzą tożsamość (nie mówiąc już o opisaniu fikcyjnej wyspy W) z poszukiwaniem najwcześniejszych wspomnień i próbą ustalenia faktów, na których pisarz, pozbawiony zwyczajnego dzieciństwa, pragnie zaczepić swą zagubioną, zapomnianą tożsamość? Na to pytanie musimy odpowiedzieć sami. I nie tyle może zrozumieć, ile odczuć to, o czym naprawdę opowiada ta książka.[…]

Twórczość Pereca, podobnie jak twórczość Joyce’a zaprasza do poszukiwania ukrytych w wielu warstwach, wymiarach, przestrzeniach pułapek, forteli i nici łączących pomiędzy sobą poszczególne jego dzieła oraz to, co napisał, z jego rzeczywistym życiem. Czemu zatem wątek Wincklera z pierwszej części „W” zostaje przerwany? Co symbolizują wakaty i wielkie (…) rozdzielające obie części książki? Dlaczego nie do końca wiemy, czy to właśnie Winckler relacjonuje nam — niczym sprawozdawca sportowy, który następnie przemienia się w wojennego korespondenta — sytuację na W? Dlaczego książka nosi tytuł „W albo wspomnienia z dzieciństwa”, a nie „W oraz wspomnienia z dzieciństwa”? I jak to się dzieje, że owe wspomnienia, których nic na pierwszy rzut oka nic nie łączy z początkiem urwanej powieści przygodowej i opowieścią o tajemniczej wyspie, splatają się w nierozerwalną całość — na to sami już musimy szukać odpowiedzi.

Wawrzyniec Brzozowski
fragment z posłowia do książki

DYSTRYBUCJA NA TERENIE POLSKI:
Książka dostępna w dystrybucji ogólnopolskiej:
www.ateneum.net.pl / www.motyleksiazkowe.pl / www.azymut.pl / www.dictum.pl
oraz w sklepie internetowym: tylkodobreksiazki.pl

Georges Perec i praca żałoby – Paweł Jasnowski – Pamiętnik Literacki

Georges Perec urodził się w Paryżu w marcu 1936 i pierwsze lata swojego życia spędził w XX dzielnicy przy ulicy Vilin, gdzie pod numerem 24 mieścił się mały salon fryzjerski jego matki, Cécile (Cyrli) Perec, a pod numerem 1 dom dziadków Szulewiczów, którzy, podobnie jak Perecowie – rodzina André (Icka), ojca przyszłego pisarza – osiedlili się w Paryżu w latach międzywojennych. Choć wczesne dzieciństwo upływało w cieniu trosk o przyszłość, niepewności i zmartwień, to dla samego Pereca było bez wątpienia okresem prawdziwego szczęścia. Jednym z niewielu wspomnień, które z tego czasu zachował i utrwalił w powieści W ou le souvenir d’enfance, jest scena w rodzinnym salonie. Georges ma wtedy trzy lata, siedzi na podłodze, pośród rozrzuconych wokół żydowskich gazet. Otaczają go najbliżsi, śledzący uważnie jego ruchy; ostatni raz, być może, zaznaje wtedy opieki, ciepła i miłości. Po chwili wszyscy uśmiechają się szeroko: chłopiec zakreśla pierwszą w życiu literę alfabetu hebrajskiego.
(…)
W niedługi czas później ów „niezwyciężony”, ochronny mur, jakim otaczali małego Georges’a rodzice, przejęci wnukiem dziadkowie i krewni, pęknie i runie, zostawiając wyrwę, pustkę i dziurę, zapisaną zresztą – jak zauważał sam Perec – już w biblijnym źródłosłowie jego nazwiska: פרצ , którego hebrajski „szoresz” (korzeń) to właśnie: ‛dziura’, francuskie „le trou” (słowo wielokrotnie powracające w dziele Pereca). W dniu zawieszenia broni, w lipcu 1940, ojciec przyszłego autora W oule souvenir d’enfance zostaje przypadkowo postrzelony w brzuch na froncie w Nogent-sur-Seine. Szpital pęka w szwach. Icek, André Perec „ginie śmiercią niedorzeczną i powolną” (W 48). Mama natomiast – pisze Perec –

została zatrzymana w czasie łapanki ze swoją siostrą, moją ciocią. Została internowana [w obozie
przejściowym] w Drancy 23 stycznia 1943, a następnie, 11 lutego, wysłana do Auschwitz.
Przed śmiercią wróciła do kraju swojego urodzenia. Umarła, nie rozumiejąc. [W 53]

To właśnie wtedy formuje się podstawowe w życiu Pereca doświadczenie pustki; śmierć rodziców, śmierć matki odbiera mu trwałą pozycję w świecie, jest czymś, co „wyrzuca go z siodła”, pozbawia punktu zaczepienia, jest czymś obezwładniającym, piekącą raną, która będzie dawać o sobie znać przez całe życie.

Fragment artykułu: Georges Perec i praca żałoby, „Pamiętnik Literacki”, 4/2013, s. 115-134

W albo wspomnienie z dzieciństwa – Georges Perec

Georges Perec
W albo wspomnienie z dzieciństwa
tłumaczenie: Wawrzyniec Brzozowski
Wydawnictwo Lokator

PREMIERA: 3 marca 2014, g. 18.00
LOKATOR: spotkanie promocyjne
oraz rozmowa z tłumaczem książki. 

Twórczość Pereca znana jest polskim czytelnikom od dziesięcioleci dzięki znakomitym przekładom Rzeczy, Życia instrukcji obsługi, Gabinetu kolekcjonera, Człowieka, który śpi,  Podwyżki oraz tekstów dramatycznych. Niedawno wydawnictwo Lokator opublikowało imponujący zbiór tłumaczeń pięciu książek eseistycznych tego pisarza, na ten rok natomiast zapowiada premierę W albo wspomnienia z dzieciństwa, ostatniej nieprzełożonej powieści Pereca (prócz uchodzącego za nieprzetłumaczalne Zniknięcia). „W”, które ma charakter jawnie autobiograficzny, otwiera przewrotna deklaracja: „Nie mam wspomnień z dzieciństwa”. Perec stwierdza, że przez całe życie „brak historii chronił go”. Rekonstrukcja pierwszych lat życia jest próbą przepracowania wczesnych traum, związanych ze śmiercią ojca (podczas strzelaniny) i matki (w obozie zagłady) oraz z wojenną tułaczką chłopca po domach rozlicznych ciotek. Perec nie byłby jednak sobą, gdyby materiału wspomnieniowego nie uczynił przedmiotem literackiej gry. Rzecz zaczyna się urwaną opowieścią Gasparda Winklera, znanego z innych powieści tego autora, a w drugiej części książki przed zdumionym czytelnikiem otwiera się iście utopijna wizja samotnej wyspy, zwanej po prostu W, na której panuje idealny ład. Wyspa, wymyślona przez nastoletniego Georges’a, wydaje się z początku krainą czystej fantazji, zapewniającą schronienie przed okrutną rzeczywistością. Jednak utopijne rojenie przechodzi z wolna w swoje przeciwieństwo. Mieszkańcy W oddają się z upodobaniem grom i ćwiczeniom ruchowym, ich życie reguluje sportowa dyscyplina i kulttężyzny fizycznej. Ten olimpijski ideał ujawnia rychło rys totalitarny: obóz szkoleniowy przekształca się z wolna w obóz zagłady. Zestawienie narracji wspomnieniowej oraz awanturniczej opowieści o nieistniejącej wyspie jest niezwykle frapujące, co więcej, staje się ono osobnym przedmiotem rozważań (w powieści współistnieją aż trzy kroje pisma…). Pamięć przechowuje traumy, a równocześnie uniemożliwia do nich prosty, bezproblematyczny dostęp. Powieść Pereca – wielowarstwowa i skomplikowana, a zarazem klarowna i napisana uwodzicielsko prostą francuszczyzną (nie lada wyzwanie dla tłumacza!) – stanowi oryginalną odpowiedź na jej wezwanie.

Jerzy Franczak (Tygodnik Powszechny – 10.02.13) 

Anna Wasilewska, Kraków 5.11.2011


Anna Wasilewska, tłumaczka książki Georgesa Pereca „Człowiek, który śpi”. (Wydawnictwo LOKATOR 2011)

Georges Perec, Człowiek, który śpi

Georges Perec
Człowiek, który śpi
tłum. Anna Wasilewska
Kraków 2011
t. III serii POTENCJALNEJ


wydanie: drugie
ISBN: 978-83-63056-08-7
oprawa miękka
NAKŁAD WYCZERPANY

 

Człowiek, który śpi jest powieścią jednowątkową. Perec, „nawiązując do pewnego szczególnego okresu w życiu”, opowiada historię – swoją własną historię – człowieka, który przerywa studia, wycofuje się z życia, wybija na margines, dobrowolnie zajmuje pozycję outsidera. Zrywa istniejące więzi, unieważnia dotychczasowe parametry czasu i przestrzeni, własną egzystencję sprowadza do niezbędnego minimum, do kilku powtarzalnych gestów zapewniających przetrwanie. Popada w coraz większe zobojętnienie, doznaje uczucia całkowitego wyobcowania. Stopniowo pozbawia swoje istnienie jakiejkolwiek wagi. Życie wypełniają mu zajęcia bez znaczenia. Grywa samotnie w karty, stawia pasjanse, czyta „le Monde” linijka po linijce, godzinami wędruje po mieście, wchodzi do przypadkowych kin, „odwiedza muzea, bary, dworce, biblioteki publiczne”. Żyje w stanie zawieszenia. Wykonuje automatyczne czynności: myje się, goli, ubiera, śpi, je, pierze skarpetki. Powoli zatraca poczucie rzeczywistości. Daje unosić się życiu, dryfuje po jego powierzchni, wyzbyty poczucia hierarchii, oduczony jakichkolwiek upodobań. Wyzerowany. Egzystuje jak człowiek skazany na życie. Uczy się samotności, bierności, milczenia. Ulega iluzji, że można wymknąć się światu, „nie dając mu żadnego punktu zaczepienia”. Wreszcie, schwytany w pułapkę zwodniczego poczucia mocy, obezwładniony narastającą rozpaczą, powoli wydobywa się z odrętwienia, próbuje narzucić swej „chwiejnej egzystencji jarzmo nieugiętej dyscypliny”. Reguluje sobie życie jak zegarek, ustanawia codzienne rytuały, opracowuje rozkład zajęć, wytycza trasy wędrówek, nie zdaje się na przypadek. Już wie, że „obojętność jest bezużyteczna”, że nikt nie może ujść dyktatowi czasu ani historii. […]

Anna Wasilewska „Autobiografia pod rygorem
z posłowia do wydania drugiego.
Seria Potencjalna pod redakcją Jacka Olczyka

Wydawnictwo LOKATOR. Kraków 2011

PREMIERA: 3.11.2011 „Człowiek, który śpi” Georgesa Pereca, w tłumaczeniu Anny Wasilewskiej

PREMIERA 3.11.2011
TARGI KSIĄŻKI W KRK
Georges Perec,
Człowiek, który śpi
tłum. Anna Wasilewska
Kraków 2011
t. III serii POTENCJALNEJ
 

 

Człowiek, który śpi jest powieścią jednowątkową. Perec, „nawiązując do pewnego szczególnego okresu w życiu”, opowiada historię – swoją własną historię – człowieka, który przerywa studia, wycofuje się z życia, wybija na margines, dobrowolnie zajmuje pozycję outsidera. Zrywa istniejące więzi, unieważnia dotychczasowe parametry czasu i przestrzeni, własną egzystencję sprowadza do niezbędnego minimum, do kilku powtarzalnych gestów zapewniających przetrwanie. Popada w coraz większe zobojętnienie, doznaje uczucia całkowitego wyobcowania. Stopniowo pozbawia swoje istnienie jakiejkolwiek wagi. Życie wypełniają mu zajęcia bez znaczenia. Grywa samotnie w karty, stawia pasjanse, czyta „le Monde” linijka po linijce, godzinami wędruje po mieście, wchodzi do przypadkowych kin, „odwiedza muzea, bary, dworce, biblioteki publiczne”. Żyje w stanie zawieszenia. Wykonuje automatyczne czynności: myje się, goli, ubiera, śpi, je, pierze skarpetki. Powoli zatraca poczucie rzeczywistości. Daje unosić się życiu, dryfuje po jego powierzchni, wyzbyty poczucia hierarchii, oduczony jakichkolwiek upodobań. Wyzerowany. Egzystuje jak człowiek skazany na życie. Uczy się samotności, bierności, milczenia. Ulega iluzji, że można wymknąć się światu, „nie dając mu żadnego punktu zaczepienia”. Wreszcie, schwytany w pułapkę zwodniczego poczucia mocy, obezwładniony narastającą rozpaczą, powoli wydobywa się z odrętwienia, próbuje narzucić swej „chwiejnej egzystencji jarzmo nieugiętej dyscypliny”. Reguluje sobie życie jak zegarek, ustanawia codzienne rytuały, opracowuje rozkład zajęć, wytycza trasy wędrówek, nie zdaje się na przypadek. Już wie, że „obojętność jest bezużyteczna”, że nikt nie może ujść dyktatowi czasu ani historii. […]

Anna Wasilewska „Autobiografia pod rygorem
z posłowia do wydania drugiego.
Seria Potencjalna pod redakcją Jacka Olczyka

Wydawnictwo LOKATOR. Kraków 2011

Oulipo, czyli recepta na życie bez końca – Anna Wasilewska

Gazeta Wyborcza 14.06.2011

Zdawać by się mogło, że to tylko zwykła, życiowa sytuacja. Trzeba poprosić szefa o podwyżkę. Ale najpierw warto rozważyć, czy szef jest w swoim biurze, czy go tam nie ma. Bo jeśli go nie ma, zaczekasz na korytarzu. Czy zaproponuje ci, żebyś usiadł? Czy jest w dobrym humorze? Co było na obiad w stołówce? Ryba czy jajka? Czy się nie zatruł? Czy nie zadławił się ością? A co, jeśli okaże się, że ma na twarzy czerwoną wysypkę? Może jego córki zapadły na odrę i go zaraziły? Dwie z nich, a może trzy? Albo cztery? Wszystkie te pytania rozwidlają się na kolejne możliwości, które Perec rozpisał na linearną narrację, złożoną z jednego tasiemcowego zdania. A w dowód jej niedorzeczności usunął znaki przestankowe, kropkę stawiając dopiero na końcu. Stąd fraza „Zawsze trzeba upraszczać”, która powraca chyba 15 razy na 75 stronach wydanej właśnie po polsku książeczki Georgesa Pereca. Powstał efekt po trosze przypominający „Rzepkę” Tuwima, który w każdej dodanej zwrotce przytacza wcześniejsze sytuacje. Ta krótka opowiastka jest rezultatem literackiej zabawy osnutej na kanwie „schematu organizacyjnego”, wykresu, który Perec zapożyczył od swojego przyjaciela, pracownika „naukowego centrum obliczeniowego”, i spożytkował go w prześmiewczej formie, próbując wyczerpać wszystkie ewentualności. Fabułą rządzą tu funkcje logiczne: propozycja, alternatywa, hipoteza pozytywna, hipoteza negatywna, wybór, wniosek.

(więcej…)

TEATR I, Przekrój 18/2010, Adam Wiedemann

Georges Perec,
Teatr I
tłum. Jacek Olczyk
Kraków 2010
t. I serii POTENCJALNEJ
 


 

Gdyby sztuki Pereca ukazały się u nas w momencie swojego powstania (czyli na przełomie lat 60. i 70.), nie byłyby niczym nadzwyczajnym. Dziś są jak dwa egzotyczne ptaki w szarym sos-nowym lesie społeczno-politycznej dramaturgii, zarówno pisanej po polsku, jak i na polski tłumaczonej.
Muszę państwa zasmucić: tom „Teatr I” obejmuje całość dorobku teatralnego pisarza (jeśli nie liczyć kilku niemieckich słuchowisk, które istnieją jedynie na taś-mach), ukazał się tuż przed jego śmiercią. „Teatru II” zatem, niestety, nie było i nie będzie. W obydwu pomieszczonych tu utworach autor stosuje właściwe sobie „przymusy” (czyli ścisłe formalne dyrektywy), które z jednej strony prawdopodobnie sprawiały, że w ogóle mógł cokolwiek napisać, z drugiej zaś czyniły go najbardziej charakterystycznym członkiem słynnej grupy OuLiPo (czyli Pracowni Literatury Potencjalnej). Pierwsza sztuka, „Podwyżka”, to pastisz ankiety ujmującej smutny los pracownika niższego szczebla w siatkę pytań i odpowiedzi stawianych i udzielanych przez sześć „osób” reprezentujących określone „funkcje logiczne”. Ich bezlitosny w swoim obiektywizmie dialog prowadzony jest początkowo z pełną powagi ścisłością, stopniowo jednak przymusy się rozluźniają, funkcje poczynają drwić ze swoich funkcji i całość przeobraża się w rodzaj skeczu, którego kabaretowy impet uderza w coraz to bardziej nieporadnego (wobec rozrastania się firmy), starzejącego się, bez-imiennego i niemego bohatera. 

(więcej…)

MISTYFIKACJA, Jerzy Franczak

Georges Perec
Gabinet Kolekcjonera
tłum. W. Brzozowski
Kraków 2010

 

Ponoć do napisania tego dziełka zainspirowała Pereca reprodukcja obrazu Willema van Haechta. Widzimy na nim kolekcjonera Cornelisa van der Geesta w otoczeniu znakomitych gości, możnowładców i artystów, którzy podziwiają jego niezwykłą kolekcję. Perec postanowił dać w słowie jego odpowiednik; stworzył wyimaginowaną kolekcję i wypełnił ją obrazami, a raczej – opisami obrazów… No właśnie, gra odbić, którą wprawia w ruch, początkowo przypomina zabieg z gatunku „mise en abyme”, szybko jednak zmienia się w literackie „trompe l’œil”. Perec nie bawi się w nieskończone powielanie przedstawień, lecz stawia przewrotne pytania o relacje między kopią i autentykiem, o status fikcji, o mechanizmy reprezentacji.
Fabuła „Gabinetu kolekcjonera” osnuta została wokół historii pewnej mistyfikacji. Oto na aukcji wystawione zostaje dzieło amerykańskiego malarza Heinricha Kürza, przedstawiające piwowara Hermanna Raffkego oraz jego kolekcję. Setka obrazów (w tym dzieła Van Eycka, Holbeina, Delacroix czy Poussina) została tu pieczołowicie zminiaturyzowana. Ale na tym nie koniec: w centrum obrazu znajduje się bowiem „Gabinet kolekcjonera”, a na nim „wszystkie te obrazy na nowo pomniejszone”. Zdumieni widzowie poczęli porównywać oryginały z ich kopiami i natrafili na szereg drobnych przekształceń; każde kolejne przedstawienie wprowadzało jakiś nowy, znaczący detal. Rzekome kopie ujawniały się więc jako reprezentacje, swego rodzaju różnicujące powtórzenia, otwierające pole grze malarskich znaków w nieskończoność.

(więcej…)

OSZUSTWO W KAWAŁKACH, Anna Arno

Georges Perec
Gabinet Kolekcjonera
tłum. W. Brzozowski
Kraków 2010

 

„Kolekcjoner? To nieszkodliwy maniak, który oddaje się układaniu znaczków w albumach, nabijaniu na igłę motyli lub przeglądaniu erotycznych rycin. Albo też kolekcjoner jest uważnym widzem, który pod pretekstem miłości do sztuki kupuje tanio arcydzieła aby odsprzedać je ze znacznym zyskiem. A może kolekcjoner to raczej osoba z towarzystwa, właściciel pałacu pełnego antyków, dziedzic kolekcji obrazów, z których najpiękniejsze pozwala podziwiać na błyszczących kartach luksusowych magazynów”. Takie oto trzy alternatywne portrety kolekcjonera nakreślił Krzysztof Pomian we wstępie do swojej książki o kolekcjonowaniu1. Zauważył także, że kolekcja wzbudza powszechny podziw dopiero wtedy, kiedy posiada znaczną wartość ekonomiczną, w przeciwnym wypadku stanowi raczej hobby, niewinny kaprys.
W eseju Rozważaniach o okularach Georges Perec zwierzał się ze słabości do pewnej dużej, pięknie wykonanej lupy. „Tak ją lubię, że umieściłem ją na okładce książki Gabinet kolekcjonera, poświęconej precyzyjnemu opisowi obrazu”2. Georgesa Pereca zafascynował popularny w siedemnastowiecznej Antwerpii temat gabinetu kolekcjonera. Pierwszego impulsu dostarczył obraz Willema van Haechta Gabinet kolekcjonera Cornelisa van der Geesta (1628), znaleziony w książce poświęconej temu gatunkowi3. Na płótnie flamandzkiego malarza, pośród przepychu sztuki, dumny zbieracz przyjmuje gości, wśród których są arcyksiążę Albert i jego małżonka Izabela, polski książę Władysław Zygmunt (przyszły Władysław IV), a także Rubens i Van Dyck. Jak wyznawał Perec w wywiadzie, zafascynował go pomysł obrazu, który „sam w sobie stanowi muzeum, jest przedstawieniem serii obrazów, a na nich czasami jest jeszcze jeden obraz przedstawiający serię obrazów. Bardzo spodobały mi się te kolejne odbicia [mises en abyme]”. Gabinet kolekcjonera stanowi literacki odpowiednik takiego płótna. Opisy poszczególnych malowideł zostały „powieszone obok siebie”, tworząc wyimaginowaną galerię. Krótkie odcinki narracji zostały przedzielone ujętymi w nawias cytatami ze „źródeł”, które potwierdzają wartość i autentyczność opisywanych dzieł. 

(więcej…)