Archiwa tagu: Ida Linde

Ida Linde, „Mama mordercy” – ALEKSANDRA BYRSKA – Wizje

OriginalPhoto-596741226.999401Mamę mordercy Idy Linde z łatwością można nazwać książką o bezwarunkowej miłości matki do dziecka, o poświęceniu, o mierzeniu się z traumą. Fabuła jest dość prosta – samotna i zamknięta w sobie kobieta wychowuje przybranego syna, chłopak dojrzewa i niepokojąco się zmienia, aż pewnego dnia znika, a zamiast niego w mieszkaniu pojawia się policja. Gdy chłopak zostaje osądzony za morderstwo i zamknięty w więzieniu, jego matka rozpoczyna nowy etap życia. Macierzyństwo nie jest jednak ani głównym, ani jedynym tematem tej książki. Wbrew pozorom Henrietta, czyli tytułowa mama mordercy, nie jest w tej prozie określona wyłącznie poprzez relację z przybranym synem. Specyfika tej relacji jest raczej konsekwencją tego, kim bohaterka była już wcześniej i zapewne nie pozostało to bez wpływu na sposób wychowania jej dziecka. Mamy skłonność do postrzegania kobiet będącymi matkami wyłącznie przez pryzmat ich macierzyństwa. Okazuje się to jednak złudne, gdy bohaterka Linde stopniowo odsłania przed czytelnikiem rodzaj wyrwy w osobowości, dla której chłopiec mógł być co najwyżej lekarstwem, dodajmy od razu, że nieskutecznym.

Kim jest tytułowa bohaterka powieści Idy Linde? Cichą, samotną kobietą, pracującą w wydawnictwie i wychowującą przybranego syna, poświęcającą wszystkie siły dziecku, które wydaje się być całym jej światem. Jego dojrzewanie wytrąca bohaterkę z równowagi, a morderstwo wyłącznie pogłębia stan, w którym znalazła się już jakiś czas wcześniej. Nie wiemy o nim zbyt wiele, ale ze stopniowo odsłanianych przez narratorkę wspomnień wyłania się postać nieuleczalnie wyobcowana i depresyjna, niezdolna do nawiązywania i podtrzymywania więzi z innymi ludźmi. Dziecko pełni funkcję lekarstwa na pustkę, daje możliwość budowania relacji na własnych zasadach. Jednak gdy syn wchodzi w proces zyskiwania podmiotowości, matka nie może już go postrzegać jako części siebie. Zostaje więc zepchnięta w radykalną samotność, którą w powieści symbolizują zamknięte drzwi do pokoju chłopca, oddzielające ją od dawnego poczucia wspólnoty i wiedzy o tym, jakim stał się człowiekiem. Nagłemu poczuciu wyobcowania towarzyszy powrót lęku – tym razem zwielokrotnionego, bo odczuwanego przez oboje. Lęku przed światem czy przed sobą nawzajem – tego nie wiemy, ale gdy chłopiec zaczyna miewać brutalne koszmary, cały strach matki koncentruje się właśnie w nim. Dochodzi do paradoksu: kobieta obawia się obcości chłopca, który jest adoptowany i może nosić w sobie nieznane jej obciążenia, ale równocześnie jest przekonana, że syn został przez nią zarażony koszmarami sennymi, zakłada więc, że to ona skaziła go niepokojem. Jedno i drugie budzi w niej przerażenie, którego nie umie ukryć przed dzieckiem. Kolejne sytuacje, takie jak nieuzasadniona panika związana ze zgubionym nożem, sprawiają, że chłopak uświadamia sobie, że matka dopuszcza możliwość agresji z jego strony. Coraz więcej między nimi nieufności, kobieta biernie obserwuje, jak nastolatek wymyka się jej z rąk, odsuwa ją jak niepotrzebny mebel.

cropped-sygnet-trans-80x80

czytaj całość >>>

WYDAWNICTWO LOKATOR 2019

WYDAWNICTWO LOKATOR. TYTUŁY ROKU 2019:

1-8
TRADO
Svetlana Cârstean, Athena Farrokhzad
Przekład: Justyna Czechowska, Joanna Kornaś-Warwas

MAMA MORDERCY
Ida Linde

Przekład: Justyna Czechowska

KIM JESTEM? Wiersze wybrane
León Felipe

Przekład: Carlos Marrodán Casas,
Marta Szafrańska-Brandt, Katarzyna Okrasko, Marta Eloy Cichocka i Wojciech Charchalis

RADOŚĆ KATASTROF (1914-1919)
Giuseppe Ungaretti
Przekład: Grzegorz Franczak

PO DRUGIEJ STRONIE SIEBIE
Eliza Kącka

RICARDO REIS. POEZJE ZEBRANE
Fernando Pessoa
Przekład: Wojciech Charchalisa
redakcja: Marta Eloy Cichocka

PRZESTRZENIE
Georges Perec
tłumaczenie: Agnieszka Daniłowicz Grudzińska
posłowie: Jan Gondowicz

PASSIONATE JOURNEY
PIO Kaliński – album graficzny

Bardzo dziękujemy za współpracę redaktorom, tłumaczom, grafikom, korektorom, drukarzom oraz promotorom za wkład w powstanie i promocję wszystkich Książek wydawnictwa LOKATOR.

Książki dostępna w dystrybucji ogólnopolskiej:
www.ateneum.net.pl / www.motyleksiazkowe.pl / www.azymut.pl
oraz w sklepie internetowym: tylkodobreksiazki.pl

Mama mordercy – Michał Nogaś

mamamordercy_OKLADKA_480x195
„Mama mordercy” Ida Linde, przeł. Justyna Czechowska, Lokator, Kraków

Szwedzka pisarka zdążyła już przyzwyczaić czytelników do tego, że porusza w swoich książkach tematy najtrudniejsze. Nie inaczej jest w przypadku najnowszej powieści „Mama mordercy”. Jej bohaterka, Henrietta, samotnie wychowująca dorastającego chłopca, sekretarz redakcji jednego z wydawnictw naukowych, dowiaduje się, że najbliższa jej osoba popełniła zbrodnię. Przegapiła sygnały nadchodzącej tragedii? Przyszło jej do głowy, jaką tajemnicę nosi w sobie chłopak? Przenikliwy i przejmujący zapis samotności kobiety, która wszystko, co najważniejsze, podporządkowała byciu matką. Od lat przygotowująca się do życia w pojedynkę (chłopiec wyfrunie z gniazda) nie umie pogodzić się z nową sytuacją. Rytm dnia podporządkowuje wizytom w więzieniu, odcina się od znajomych, w biurze pracuje nocą. Z trwającego miesiącami letargu wyrywa ją przypadkowe spotkanie. Do świata Henrietty wkracza Grace, również mama mordercy. Od tej chwili dawny świat legnie w gruzach. A bohaterka Linde znów poczuje „gazowaną krew, którą potrafi obudzić tylko skóra drugiego człowieka”. Ta niewielka powieść to najlepsze dotąd dzieło szwedzkiej autorki. W wielu momentach rozrywa serce.

„Perforacja smutku”, czyli „Mama mordercy” i proza Idy Linde

mamamordercy_OKLADKA_480x195[…] Nie chciałabym do tego typu prozy używać określenia „thriller”, ale to w jaki sposób Linde konstruuje fabułę trzyma czytelnika w trzeźwym napięciu. Skupia całą uwagę, pochłania, zapętla. Może właśnie to, co przeraża najbardziej to próba uniwersalnego pojęcia tematu. Każdy i każda może zostać mamą mordercy. Ten gnijący i rozpadający się obraz kobiety, której cały świat kręcił się wokół jej „chłopca” za chwilę runie, a my zerkniemy na, momentami wręcz niezręczne, chwile tego upadku rodzica. Potem fabuła staje się jeszcze bardziej niepokojąca. Podczas regularnych wizyt u chłopca w więzieniu, Henrietta poznaje Grace, mamę innego mordercy. Od tej pory połączy je uzależniająca psychicznie, intymna relacja. Będą szarpać się w poszukiwaniu własnych przewinień, omenów nadchodzącego zła, które mogło im umknąć. Możliwie, że to ta niejasna, przekraczająca granice, relacja łącząca ze sobą dwie matki jest najbardziej absorbującą w tej książce. Zapętlenie kłamstw, własnych kreacji, pozostawia mnóstwo miejsca na własne interpretacje czytelnika. To jak rzucenie monetą, która nie chce przestać się kręcić, nie wiesz na co wypadnie, co tu jest prawdą, a co kreacją.

Idy Linde nie da się pomylić z nikim innym. Jej pozorna oszczędność w słowach to w istocie proza poetycka najwyższej próby. Jej zdania mieszczą się pomiędzy ledwo odczuwalną czułością a brutalnością chirurgicznej prawdy. Jeśli poprzednie dzieła i ich sens komuś umykały, warto zajrzeć tam jeszcze raz i odnaleźć to wyważenie, ten język, który ponownie tak wybitnie przełożyła na język polski Justyna Czechowska w „Mamie mordercy”.

Skuliłam się na dywanie, w nocy naciągnęłam na siebie brązowy płaszcz niczym kołdrę. Gdy się obudziłam, całą twarz miałam w piasku, czarne kamyczki zatopiły się w policzku, wyjęłam je, zostały maleńkie dziurki. Perforacja smutku.

21372538_276883416049924_218569167706521600_aczytaj całość >>>

Jarosław Czechowicz – Krytycznym okiem – Mama Mordercy

mamamordercy_OKLADKA_480x195
Bardzo rzadko odnoszę się do oprawy graficznej omawianej książki, ale najnowsza powieść Idy Linde – w pewnym stopniu odmienna od pozostałych – doczekała się prawdziwego dzieła sztuki, albowiem jej okładka za pomocą czerni i czerwieni nie tylko trafnie symbolizuje problematykę powieści, lecz jest po prostu piękną rzeczą. I taką książkę chciałoby się mieć na półce. Artystyczna oprawa zapowiada także znakomitą treść. „Mama mordercy”, jak już zaznaczyłem, jest nieco inną powieścią szwedzkiej pisarki. Wyróżnia ją to, że ma bardzo linearną akcję, zawiera niewiele retrospekcji, a znana już z poprzednich dokonań Linde poetycka wieloznaczność nieco skrywa się tu w tle, bo to dość mroczna narracja zawierająca elementy powieści kryminalnej. Mrok oczywiście nie jest dosłowny i Linde jak zawsze potrafi obiekt swojego opisu doskonale zniuansować, niemniej przy lekturze tej książki częściej zadajemy sobie oczywiste pytania związane z rozwojem fabuły, niż wchodzimy w rejestr poetyckich metafor obrazujących kondycję emocjonalną przeżywającej dramat kobiety, która swą tożsamość oparła na przynależnościach. Tracąc jedną z nich, rozpaczliwie usiłuje znaleźć kolejną. „Mama mordercy” to doskonała historia o tym, że przynależymy do siebie tylko poprzez podobieństwa. Ale to także intrygująca fantazja o trudnym macierzyństwie odbiegająca od przesłania „Poleciały w kosmos” i obrazująca matczyny dramat w zupełnie innych kontekstach.

Henrietta swojemu chłopcu podporządkowała życie. Odrzuciła wszystkie jego przejawy i aktywności. Poza pracą, która daje utrzymanie. Ale bohaterka jest przede wszystkim projekcją marzeń o wspaniałym życiu syna, który niepostrzeżenie wymyka się jej troskliwości i przestaje być słodką istotą, której oddechy liczy się z czułością i dla której jest się gotowym do największych poświęceń. Poświęcić można także swoją potrzebę szczęścia i samozadowolenia. Bo Henrietta jest swoim chłopcem – to on nadaje kształt jej życiu i tylko dzięki niemu nie przygląda się narastającej samotności, która dopada ją wielopłaszczyznowo, tworząc klaustrofobiczną atmosferę życia wyłącznie dla kogoś, bez potrzeby kontaktu ze światem oraz innymi ludźmi.

czytaj całość >>>

images

Mama mordercy – Ida Linde

OriginalPhoto-596741226.999401
mamamordercy_OKLADKA_480x195Ida Linde
Mama mordercy
Przekład: Justyna Czechowska
Premiera: maj 2019
Oprawa miękka, stron 190
ISBN: 978-83-63056-56-8
cena okładkowa: 36 zł koszyk

kupuj na: www.tylkodobreksiazki.pl

Henrietta żyje ze „swoim chłopcem”, bo do końca nie zdradzi, czy to jej syn, w dusznej
 symbiozie. Dziecko dorasta, przygotowuje się do życia. Pewnego dnia do drzwi Henrietty ktoś puka. To policjanci, którzy zawiadamiają, że jej syn zamordował innego chłopca.
W jednej chwili życie całkowicie zmienia bieg.
 Mama kocha swojego chłopca, niezależnie od tego, co się stało. Odwiedza go w więzieniu, utrzymuje z nim kontakt, bo nie wie, co innego miałaby robić. Podczas jednego z widzeń uświadamia sobie, że jakaś inna kobieta jest tam równie często co ona. Ostrożnie, trochę na oślep kobiety szukają kontaktu ze sobą, z czasem razem wracają z więzienia do miasta i kontynuują rozmowy w kawiarniach i w restauracjach. Ale pewnego dnia pojawia się między nimi pytanie, które zachwieje tę równowagę – nic nie jest już oczywiste, ani to, co się wydarzyło, ani to, co wydarzy się w przyszłości. Nowa powieść Idy Linde to psychologiczne studium stanu wyjątkowego, opis niespodziewanej miłości i jej potwornych konsekwencji.

Książka dostępna w dystrybucji ogólnopolskiej:
www.ateneum.net.pl / www.motyleksiazkowe.pl / www.azymut.pl
oraz w sklepie internetowym: tylkodobreksiazki.pl

(więcej…)

Urszula Pieczek – Pochwała intymności – Miesięcznik ZNAK

29:1Czerwona koperta. W kopercie tekturowe pudełeczko niewielkich rozmiarów. W pudełeczku zawinięte w szary papier ostemplowany pieczątką pojedyncze kartki z delikatnego papieru. Na kartkach listy. Niewysłane, nie na sprzedaż.

29 niewysłanych listów to projekt przygotowany przez szwedzką pisarkę Idę Linde, tłumaczkę Justynę Cze­chowską oraz Pio Kalińskiego, założy­ciela wydawnictwa Lokator. To nie pierwsze przedsię­wzięcie tych trojga osób – od 2015 r. krakowska oficyna publikuje powieści Linde w przekładzie Czechowskiej (Jeśli o tobie zapomnę, stanę się kimś innym, Poleciały w kosmos, Na północ jedzie się, by umrzeć). Wszystkie cieszą się dużym zainteresowaniem. Szwedzki oryginał listów znacząco różni się w formie od wydania pol­skiego – choć łączy je niewielki nakład, w Szwecji listy zostały wydane jak zszyta (przypominająca książkę) broszura z wydrukami tekstów z ręcznie wykonanym tytułem na okładce. Historia powstania tego niezwy­kłego tomu jest zadziwiająco prosta – Linde postano­wiła przeczytać zapisane w kopiach roboczych maile, których z jakichś względów nie wysłała.Trudno nazywać 29 niewysłanych listów książką – to pięknie opakowany zbiór literackich miniatur Linde, wydanie limitowane, sygnowane numerem i podpisami autorki oraz tłumaczki.

29 niewysłanych listów to także projekt dzielenia się intymnością – trafił (za pośrednic­twem poczty bądź bezpośrednio) do rąk 101 osób ze świata kultury i literatury, przyjaciół, bliskich, sprzymierzeńców, których wybrała trójka – chyba można pokusić się o takie stwierdzenie – autorów.

Sprezento­wali upominek, który tworzy niezwykłą poetycką więź między nimi a czytającymi, obdarowanymi.

29:7Na 29 niewysłanych listów składają się wiersze prywatne i intymne, są to wspomnienia, rozrachunki, szczere wyznania skierowane do różnych osób, zapiski, utrwalone fragmenty zdań czy wypowiedzi. Nadaw­czyni jest matką, córką, przyjaciółką, kochanką, poetką, która powoli odkrywa swoje lęki, słabości, rozterki i naj­głębsze uczucia, schowane nawet przed sobą.

Motto 29 niewysłanych listów stanowi cytat z ame­rykańskiej pisarki Chris Kraus – „Every letter is a love letter”. Czy niewysłany list także jest listem miło­snym? Dlaczego nigdy nie został on wysłany? O czym świadczy zachowanie go dla siebie? Linde napisze: „Nie chciałam rozmawiać z tobą w inny sposób”. Okazuje się, że niewysłanie, pozostawienie tych przemyśleń, urwanych zdań, wyznań sobie może być jedynym spo­sobem na szczerą rozmowę, gestem sprawczym, (para­doksalnie) świadectwem odwagi i – bez wątpienia – gestem miłosnym. „Jesteś drugą połową mojej myśli”, „Kiedyś powiedziałaś, że mnie kochasz”, „Gdybym była młodsza, zakochałabym się w tobie”, „Tak naprawdę jestem ci winna wszystko”, „Mówisz, że mogłabyś poje­chać ze mną gdziekolwiek, ale że z pewnością znudzi­łoby ci się po czterech latach, a jednak chciałabyś mieć te cztery lata ze mną” – wyznaje nadawczyni niewysła­nego listu. Pozornie nieznaczące drobiazgi, wypowie­dziane mimochodem słowa, frazy zostają zapamiętane i uczą uważności – to na nich koncentruje się opowieść. Niewysłanie tych intymnych opowieści z jednej strony można uznać za akt braku odwagi, z drugiej jednak – to jeden z piękniejszych sposobów, by sprawdzić, jakie emocje rządzą nami w danej chwili.

29:8Po przeczytaniu tych listów-wierszy na długo pozostało ze mną pytanie: co zostało wysłane w zamian, o czym poetka napisała, o czym nie napisała? Do czego się przyznała, a które uczucia wyparła? Zdałam sobie jednak sprawę, że lepiej nie zadawać pytań, w końcu „Nigdy nie będziemy rozmawiać o tym, co minęło / Teraźniejszość to choroba”.

znak-logo

Ida Linde
29 niewysłanych listów
tłum. Justyna Czechowska,
Wydawnictwo Lokator, Kraków 2017

http://www.miesiecznik.znak.com.pl/pochwala-intymnosci/

Ilona Klimek – Linia horyzontu – Miesięcznik ZNAK

linda_okladka_450x210_REDwww„Niczego nie da się dostrzec w jednym momencie. Należy patrzeć z wielu stron, a nawet wtedy nie jest się pewnym” – pisze Ida Linde w trzeciej (nie licząc limitowanej edycji poetyckiego zbioru 29 niewysłanych listów) przetłumaczonej na język polski książce.

Na północ jedzie się, by umrzeć rozpoczyna seria morderstw dokona­nych przez Benjamina na oczach jego współ­towarzyszki Sary. To strzelaniny wydarzające się nagle, w niezrozumiałych okolicznościach. Kolejne scenki narracyjne wcale nie wyjaśniają motywów zbrodni: ktoś wraca oddać zabrany w pośpiechu telefon, ktoś inny jest niesłusznie oskarżany… To jedynie wycinki większej opo­wieści, która pozostaje w sferze domysłu. Linde dzięki niezwykłej wrażliwości i poetyckiemu języ­kowi próbuje pokazać, że nasz punkt widzenia nie jest tym jedynym. Horyzont spojrzenia pozo­staje linią, dopóki nie postanowimy się jej uważ­niej przyjrzeć i dostrzec, że wszystkim wcale nie rządzi skomplikowany układ zależności, który można zrozumieć, ale przypadek wynikający z niewyjaśnionych pobudek kierujących ludzką naturą.

Pisarka ukazuje bolesny obraz rzeczy­wistości, gdzie w chwili największych trudności zawsze zostajemy sami, a wówczas między nami a światem buduje się niewidzialna błona unie­możliwiająca wrażliwe, rozumiejące spojrzenie na to, co się wydarza wokół. Tak niepostrzeżenie tworzy się piekło, gdzie ludzkimi motywami kie­ruje niepokój, bliskość jest tylko pozorem, dzieci zmagają się z przeszłością rodziców, a pamięć staje się uciążliwym obowiązkiem. Ocaleniem może być tylko nieustanne kwestionowanie linii horyzontu – uciszenie wewnętrznej wojny i spoj­rzenie na innych, którzy również mają swoje historie domagające się wysłuchania.

znak-logo

Ida Linde
Na północ jedzie się, by umrzeć
tłum. Justyna Czechowska
Wydawnictwo Lokator, Kraków 2017, s. 196

Ilona Klimek – Zdjąć hełm? Miesięcznik ZNAK


www_polecialywkosmosPoleciały w kosmos
 to druga po Jeśli o tobie zapomnę, stanę się kimś innym pozycja szwedzkiej pisarki Idy Linde wydana przez Lokator, dzięki współpracy ze znakomitym duetem: tłumaczką Justyną Czechowską i ilustratorką Zosią Dzierżawską.

Linde znów wprowadza nas w sam środek przestrzeni bardzo intymnych relacji i emocji, o których mówi za pomocą niezwykle skondensowanej formy prozy poetyckiej. Tym razem zaprasza do kobiecego świata, opowiadając historię Eleonore i jej dwóch córek Sontag i Silji.

„Nigdy nie byłyśmy jednym” – tłumaczy Sontag swojej starszej siostrze Silji, na co ta odpowiada jej: „Byłyśmy w tej samej historii”. „Bycie w tej samej historii” oznacza u Linde nieustanne napięcie między bliskością a oddaleniem, konieczność ciągłego negocjowania swojego miejsca. Dla Eleonore wiąże się to z próbą pogodzenia kariery naukowej z trudną rolą, jaką okazuje się macierzyństwo. Natomiast dla jej córek łączy się z walką o względy i uznanie matki. Dziewczynki wychowują się w jednym domu, lecz dojrzewanie i wkraczanie w obcy świat wymusza symboliczne wejście do osobnych rakiet: konfrontację ze sobą podejmowaną z pewnego dystansu, ale ze świadomością, że są siostrami, nawet jeśli oznacza to bycie zupełnie różnymi.

Z opowieści Linde wybrzmiewa pytanie o to, jakie są granice naszej osobności. Jak daleko trzeba się posunąć, żeby wiedzieć, że w ogóle się tam było? Czy zdjęcie hełmu to akt odwagi, czy też naiwnego zachłyśnięcia się wolnością? Na te pytania nie ma właściwych odpowiedzi, polecieć w kosmos oznacza bowiem zawalczyć o siebie, pozwolić sobie być na własnych warunkach, absolutnie niesprowadzalnych do sytuacji innej osoby i relacji, jakie buduje ona z bliskimi.

znak-logo

Ida Linde
Poleciały w kosmos
tłum. Justyna Czechowska,
il. Zosia Dzierżawska,
Wydawnictwo Lokator, Kraków 2016, s. 154

Michał Nogaś – „Na północ jedzie się, by umrzeć” IDA LINDE

Literacka odpowiedź na kultowy album Springsteena – „Na północ jedzie się, by umrzeć”
linda_okladka_450x210_REDwww
search

‚Zastanawia mnie skąd w tak młodej osobie, tak wiele talentu i tak wiele umiejętności do opowiadania o sprawach najważniejszych. Jak to się dzieje, że Ida Linde potrafi nam o tym opowiedzieć tak, że odkładając jej książkę na bok przez kilka dni możemy myśleć o tym, co chciała nam powiedzieć. Skąd ta wiedza o człowieku, o jego duszy i o naszych błędach?’ Dzisiaj w ‚Książce dnia’ Michał Nogaś zachwala młodą, szwedzką pisarkę, Idę Linde, i przedstawia jej najnowsze dzieło, ‚Na północ jedzie się, by umrzeć’.