Archiwa tagu: Justyna Czechowska

Mama mordercy – Michał Nogaś

mamamordercy_OKLADKA_480x195
„Mama mordercy” Ida Linde, przeł. Justyna Czechowska, Lokator, Kraków

Szwedzka pisarka zdążyła już przyzwyczaić czytelników do tego, że porusza w swoich książkach tematy najtrudniejsze. Nie inaczej jest w przypadku najnowszej powieści „Mama mordercy”. Jej bohaterka, Henrietta, samotnie wychowująca dorastającego chłopca, sekretarz redakcji jednego z wydawnictw naukowych, dowiaduje się, że najbliższa jej osoba popełniła zbrodnię. Przegapiła sygnały nadchodzącej tragedii? Przyszło jej do głowy, jaką tajemnicę nosi w sobie chłopak? Przenikliwy i przejmujący zapis samotności kobiety, która wszystko, co najważniejsze, podporządkowała byciu matką. Od lat przygotowująca się do życia w pojedynkę (chłopiec wyfrunie z gniazda) nie umie pogodzić się z nową sytuacją. Rytm dnia podporządkowuje wizytom w więzieniu, odcina się od znajomych, w biurze pracuje nocą. Z trwającego miesiącami letargu wyrywa ją przypadkowe spotkanie. Do świata Henrietty wkracza Grace, również mama mordercy. Od tej chwili dawny świat legnie w gruzach. A bohaterka Linde znów poczuje „gazowaną krew, którą potrafi obudzić tylko skóra drugiego człowieka”. Ta niewielka powieść to najlepsze dotąd dzieło szwedzkiej autorki. W wielu momentach rozrywa serce.

TRADO – PREMIERA 8.06.2019

okladka_450x210_DRUK

„Perforacja smutku”, czyli „Mama mordercy” i proza Idy Linde

mamamordercy_OKLADKA_480x195[…] Nie chciałabym do tego typu prozy używać określenia „thriller”, ale to w jaki sposób Linde konstruuje fabułę trzyma czytelnika w trzeźwym napięciu. Skupia całą uwagę, pochłania, zapętla. Może właśnie to, co przeraża najbardziej to próba uniwersalnego pojęcia tematu. Każdy i każda może zostać mamą mordercy. Ten gnijący i rozpadający się obraz kobiety, której cały świat kręcił się wokół jej „chłopca” za chwilę runie, a my zerkniemy na, momentami wręcz niezręczne, chwile tego upadku rodzica. Potem fabuła staje się jeszcze bardziej niepokojąca. Podczas regularnych wizyt u chłopca w więzieniu, Henrietta poznaje Grace, mamę innego mordercy. Od tej pory połączy je uzależniająca psychicznie, intymna relacja. Będą szarpać się w poszukiwaniu własnych przewinień, omenów nadchodzącego zła, które mogło im umknąć. Możliwie, że to ta niejasna, przekraczająca granice, relacja łącząca ze sobą dwie matki jest najbardziej absorbującą w tej książce. Zapętlenie kłamstw, własnych kreacji, pozostawia mnóstwo miejsca na własne interpretacje czytelnika. To jak rzucenie monetą, która nie chce przestać się kręcić, nie wiesz na co wypadnie, co tu jest prawdą, a co kreacją.

Idy Linde nie da się pomylić z nikim innym. Jej pozorna oszczędność w słowach to w istocie proza poetycka najwyższej próby. Jej zdania mieszczą się pomiędzy ledwo odczuwalną czułością a brutalnością chirurgicznej prawdy. Jeśli poprzednie dzieła i ich sens komuś umykały, warto zajrzeć tam jeszcze raz i odnaleźć to wyważenie, ten język, który ponownie tak wybitnie przełożyła na język polski Justyna Czechowska w „Mamie mordercy”.

Skuliłam się na dywanie, w nocy naciągnęłam na siebie brązowy płaszcz niczym kołdrę. Gdy się obudziłam, całą twarz miałam w piasku, czarne kamyczki zatopiły się w policzku, wyjęłam je, zostały maleńkie dziurki. Perforacja smutku.

21372538_276883416049924_218569167706521600_aczytaj całość >>>

Jarosław Czechowicz – Krytycznym okiem – Mama Mordercy

mamamordercy_OKLADKA_480x195
Bardzo rzadko odnoszę się do oprawy graficznej omawianej książki, ale najnowsza powieść Idy Linde – w pewnym stopniu odmienna od pozostałych – doczekała się prawdziwego dzieła sztuki, albowiem jej okładka za pomocą czerni i czerwieni nie tylko trafnie symbolizuje problematykę powieści, lecz jest po prostu piękną rzeczą. I taką książkę chciałoby się mieć na półce. Artystyczna oprawa zapowiada także znakomitą treść. „Mama mordercy”, jak już zaznaczyłem, jest nieco inną powieścią szwedzkiej pisarki. Wyróżnia ją to, że ma bardzo linearną akcję, zawiera niewiele retrospekcji, a znana już z poprzednich dokonań Linde poetycka wieloznaczność nieco skrywa się tu w tle, bo to dość mroczna narracja zawierająca elementy powieści kryminalnej. Mrok oczywiście nie jest dosłowny i Linde jak zawsze potrafi obiekt swojego opisu doskonale zniuansować, niemniej przy lekturze tej książki częściej zadajemy sobie oczywiste pytania związane z rozwojem fabuły, niż wchodzimy w rejestr poetyckich metafor obrazujących kondycję emocjonalną przeżywającej dramat kobiety, która swą tożsamość oparła na przynależnościach. Tracąc jedną z nich, rozpaczliwie usiłuje znaleźć kolejną. „Mama mordercy” to doskonała historia o tym, że przynależymy do siebie tylko poprzez podobieństwa. Ale to także intrygująca fantazja o trudnym macierzyństwie odbiegająca od przesłania „Poleciały w kosmos” i obrazująca matczyny dramat w zupełnie innych kontekstach.

Henrietta swojemu chłopcu podporządkowała życie. Odrzuciła wszystkie jego przejawy i aktywności. Poza pracą, która daje utrzymanie. Ale bohaterka jest przede wszystkim projekcją marzeń o wspaniałym życiu syna, który niepostrzeżenie wymyka się jej troskliwości i przestaje być słodką istotą, której oddechy liczy się z czułością i dla której jest się gotowym do największych poświęceń. Poświęcić można także swoją potrzebę szczęścia i samozadowolenia. Bo Henrietta jest swoim chłopcem – to on nadaje kształt jej życiu i tylko dzięki niemu nie przygląda się narastającej samotności, która dopada ją wielopłaszczyznowo, tworząc klaustrofobiczną atmosferę życia wyłącznie dla kogoś, bez potrzeby kontaktu ze światem oraz innymi ludźmi.

czytaj całość >>>

images

Stuletnia wojna trzydziestoletnia – Łukasz Drewniak

banerFB1200x900
Teatr Łaźnia Nowa, Ebba Witt-Brattström Miłosna wojna stulecia,
na podstawie tłumaczenia Justyny Czechowskiej.
reżyseria: Eva Rysova, scenografia: Justyna Elminowska, choreografia: Cezary Tomaszewski.
[…]
Książka Miłosna wojna stulecia Ebby Witt-Brattström wyszła bodaj w lipcu nakładem krakowskiego Lokatora, tłumaczyła ze szwedzkiego Justyna Czechowska. Jak się dowiedziałem, że robią to w Łaźni, miałem wątpliwości, czy to w ogóle nadaje się na scenę. Smaczek środowiskowy w Szwecji był pewnie kluczowy w jego recepcji, bo w tle majaczył rozwód autorki – feministki, profesorki literatury, z mężem – bardzo wpływowym członkiem Komitetu Noblowskiego. Przekładając to na polskie realia – oto Agata Bielik-Robson pisze o rozstaniu z Cezarym Michalskim, a Teatr Powszechny robi z tego teatralno-hashtagowy show. Na szczęcie realizatorzy krakowskiej premiery nie szukali polskich odpowiedników bohaterów tego poematu w formie dialogowej, nie myśleli o nim jako o odprysku akcji #MeToo. Eva Rysova nie chciała iść na wojnę ze społeczeństwem, nie dowaliła mocno ani mężczyznom, ani kobietom. Jej unik, a właściwie pogłębienie problemu, polega na przeniesieniu sprawy w świat sztuki.

czytaj całość >>>

TRADO – Svetlana Cârstean, Athena Farrokhzad, Justyna Czechowska, Joanna Kornaś-Warwas

okladka_450x210_DRUK

Svetlana Cârstean i Athena Farrokhzad poznały się w trakcie warsztatów tłumaczeniowych w 2012 roku. W wyniku tego spotkania poetki przetłumaczyły nawzajem swoje debiutanckie książki, „Kwiaty z imadła” na szwedzki i „Cykl biały” na rumuński, nie znając języków wyjściowych. TRADO jest kontynuacją ich współpracy. Oryginał staje się tu konsekwencją przekładu, w wierszu o dziedziczeniu, zdradzie i miłości, gdzie mieszają się dwa głosy, zamieniają się miejscami. TRADO składa się z trzech cykli, dwóch poetyckich i jednego eseju, które wspólnie tworzą wyjątkowe dzieło.

„Tłumaczyć – pisać – kochać – zdradzać – tłumaczyć. Niezwykły esej dwóch poetek w
niezwykłym przekładzie dwóch tłumaczek krąży wokół tych słów, łączy je i rozdziela w tańcu myśli i ciał. Praktyka tłumaczeniowa nie jest dla czterech autorek tego pięknego tekstu zdobywczą wyprawą na nowe terytoria, nie jest budowaniem mostów, a tym bardziej intelektualną operacją szukania ekwiwalentów. Tłumaczenie jest pisaniem, miłością, zdradą. Nie stanowi metafory życia, lecz jest życiem, w jego nieoczywistości, pięknie, w cielesności. Rozgrywa się między ludźmi, w intymnym spotkaniu. TRADO to doświadczenie – we wszystkich sensach tego słowa.”
MAGDA HEYDEL

Svetlana Cârstean – rumuńska poetka, dziennikarka i tłumaczka, była członkinią i współzałożycielką koła Central, a następnie Koła Literackiego prowadzonego przez Mirceę Cărtărescu przy Uniwersytecie w Bukareszcie. Jej pierwsza książka poetycka Floarea de menghină(„Kwiaty z imadła”) ukazała się w 2008 roku. Jest laureatką najważniejszych nagród literackich w Rumunii.

Justyna Czechowska – literaturoznawczyni, animatorka kultury, tłumaczka. Prezeska Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury i współautorka Gdańskich Spotkań Literackich „Odnalezione w tłumaczeniu”. Przekłada, co jej się podoba, między innymi prozę Tove Jansson, Idy Linde i Agnety Pleijel oraz współczesne szwedzkie poetki. W 2018 roku została uhonorowana Nagrodą im. Wisławy Szymborskiej za przekład tom wierszy Linn Hansén „Przejdź do historii”.

Athena Farrokhzad – szwedzka poetka, krytyczka literacka, dramaturżka i tłumaczka. Zadebiutowała w 2013 roku książką Cykl biały, którą przełożono na dwanaście języków i kilkakrotnie dramatyzowano. Jest jednym z najważniejszych głosów współczesnej poezji szwedzkiej. Mieszka w Sztokholmie.

Joanna Kornaś-Warwas– tłumaczka literatury rumuńskiej i lektorka języka rumuńskiego. Jest autorką przekładów najbardziej cenionych pisarzy rumuńskich, takich jak Max Blecher, Mircea Cărtărescu, Dan Lungu, Varujan Vosganian. Laureatka Nagrody Literackiej Miasta Gdańska „Europejski Poety Wolności” za przekład tomu wierszy Moja ojczyzna A4 Any Blandiany (2016) oraz Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus” za przekład Księgi szeptów Varujana Vosganiana. W 2017 roku została uhonorowana Nagrodą dla Tłumacza przyznawaną przez rumuńskie czasopismo kulturalno-literackie „Observator cultural”.

Mama mordercy – Ida Linde

mamamordercy_OKLADKA_480x195
mamamordercy_OKLADKA_480x195Ida Linde
Mama mordercy
Przekład: Justyna Czechowska
Premiera: 16 maja 2019
Oprawa miękka, stron 190
ISBN: 978-83-63056-56-8
cena okładkowa: 36 zł koszyk

kupuj na: www.tylkodobreksiazki.pl

Henrietta żyje ze „swoim chłopcem”, bo do końca nie zdradzi, czy to jej syn, w dusznej
symbiozie. Dziecko dorasta, przygotowuje się do życia. Pewnego dnia do drzwi Henrietty ktoś puka. To policjanci, którzy zawiadamiają, że jej syn zamordował innego chłopca.
W jednej chwili życie całkowicie zmienia bieg.
 Mama kocha swojego chłopca, niezależnie od tego, co się stało. Odwiedza go w więzieniu, utrzymuje z nim kontakt, bo nie wie, co innego miałaby robić. Podczas jednego z widzeń uświadamia sobie, że jakaś inna kobieta jest tam równie często co ona. Ostrożnie, trochę na oślep kobiety szukają kontaktu ze sobą, z czasem razem wracają z więzienia do miasta i kontynuują rozmowy w kawiarniach i w restauracjach. Ale pewnego dnia pojawia się między nimi pytanie, które zachwieje tę równowagę – nic nie jest już oczywiste, ani to, co się wydarzyło, ani to, co wydarzy się w przyszłości. Nowa powieść Idy Linde to psychologiczne studium stanu wyjątkowego, opis niespodziewanej miłości i jej potwornych konsekwencji.

(więcej…)

Książki na ostro: „CYKL BIAŁY” Athena Farrokhzad

cyklbialy_front_www-670x935
Debiutancki tom poezji Atheny Farrokhazd to połączenie wściekłego ataku na dyktaturę, pełnej żalu opowieści o imigracji, refleksji o języku, który kłamie i zaciemnia oraz historii rodziny szukającej swojego miejsca.

 

Trudno wyliczyć, ile wątków mieści się w dość niewielkim tomie poetyckim młodej, urodzonej w 1983 roku poetki. Farrokhzad pochodzi z Teheranu, ale większą część życia spędziła w Szwecji, tam wykłada creative writing i pisze do „Aftonbladet”. Justyna Czechowska przełożyła na język polski jej debiutancki tom, który ukazał się w 2013 roku, a w międzyczasie został przetłumaczony na angielski i przerobiony na sztukę teatralną. Właściwie wystawienie Cyklu białego na scenie nie wymagało większych zmian – bo cały ten tom nie składa się z tradycyjnie rozumianych wierszy, ale właśnie z fragmentów wypowiedzi, które balansują na granicy liryki i dramatu. Kolejne fragmenty to wypowiedzi poszczególnych osób, członków jednej rodziny: matki, ojca, brata, babki i wuja. Głosu nie zabiera tylko ta postać, do której kierowane są te słowa, córka, dość boleśnie przeżywająca relację z matką:

Matka mówi: Napisz tak

Matki i języki są do siebie podobne

Nieustannie o wszystkim kłamią

(więcej…)

Byłam żoną półboga – Ebba Witt-brattström w Wysokie obcasy extra!

37642132_10157582973424992_9174937806621900800_n

Poetycka ankieta Xięgarni – Linn Hansén

Poetycka ankieta Xięgarni – Linn Hansén

linhansen

Linn Hansén, laureatka Nagrody im. W. Szymborskiej za tom „Przejdź do historii” (wydawnictwo Lokator, 2017). Za przekład książki ze szwedzkiego na język polski została nagrodzona Justyna Czechowska.

Dlaczego pisze Pani wiersze?
Linn Hansén: W przypadku książki Przejdź do historii chodziło mi o to, by spróbować zrozumieć, czym jest to, co nazywamy historią, albo przynajmniej ułożyć coś, o czym mogłabym rozmyślać wspólnie z czytelnikiem. Co oznacza, że historia jest opowieścią pragnącą objąć wszystko, podczas gdy zbudowana jest z tego, że większość rzeczy z niej wykluczono? Czy historia może być jakimś kluczem do współczesności i jaki jest jej potencjał w walce o to, czego za historię nigdy nie uznano? Historię można by opowiedzieć jako walkę prędzej niż porozumienie, ale zwycięzca będzie potem decydował o sposobie opowiadania o zdarzeniach. To także pytanie o produkcję wiedzy, to znaczy o władzę – ponieważ historia jest prawdopodobnie największą narracją, jaką posiadamy, mówi o sposobie, w jaki opowiadamy i organizujemy wszystkie inne aspekty życia.

Jak wyglądałoby Pani życie bez poezji?
LH: Nie sądzę, że jakoś szczególnie zmieniłoby to moje życie, ale uważam, że jeśli poezja jest dobra, może stworzyć system albo poszerzyć ramy myślenia – stawiając jedno obok drugiego, zmieniając albo użytkując różne rodzaje języka, zwiększając lub zmniejszając tempo w sposób, dzięki któremu dostrzega się nowe aspekty tego czy owego.
To też dlatego poezja jest dobra i na dobry humor, i na cierpienie. Ponieważ może ukryć lub przesunąć znaczenie, może mówić o rzezach, o których z jakichś powodów nie da się opowiedzieć w inny sposób. Dlatego poezja staje się narzędziem oporu, nie tylko w niektórych miejscach.

Gdzie szuka Pani inspiracji?
LH: Pisząc Przejdź do historii nie czytałam książek historycznych, ale przeglądałam sporo testów z historii dla szkół podstawowych, czytałam instrukcje obsługi aparatów,szyldy z zakazami w tramwajach i inne teksty, które pod względem formy są domyślnie jednoznaczne, dydaktyczne i autorytarne. Z czasem zaczęłam czytać także polityczne teksty dotyczące historii, także te napisane przez nacjonalistyczną, skrajną prawicę, która zawłaszczyła historię jako taką w swej narracji o ojczyźnie, białej rasie i szwedzkiej (czy choćby polskiej) kulturze. (więcej…)